Ludzie potrafią być naiwni, a Ty?


Świat jest piękny, ludzie są piękni. Musimy tylko nauczyć się iść przez życie z uśmiechem na ustach, myśląc pozytywnie.

Czyż tak nie jest łatwiej i lepiej? Droga do szczęścia jest prosta a to czy nią pójdziesz zależy tylko od Ciebie! Brzmi trochę jak z poradnika "Jak żyć, by być szczęśliwym" albo "Ratunku, wyprali mi mózg". Wiadomo, że każdy chce być szczęśliwy, ale czy to jest aż tak proste i nieskomplikowane? Wystarczy tylko się uśmiechać? Staram się wierzyć, że tak się da, ale ta bardziej realistyczna część mnie podpowiada, że to jednak niemożliwe. Czasami człowiek musi spojrzeć na rzeczywistość nieco krytyczniej, wygadać się i ponarzekać. Czasami człowiek pęka tak jak ja pękłam teraz...

Pękłam i muszę się wygadać, ponarzekać na ludzi. Wiem, że moje zachowanie też z pewnością nie raz i nie dwa kogoś zirytowało. Nic dziwnego, przecież wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Przecież każdy z nas popełnia błędy. Właśnie, błędy. To trochę słowo klucz w tych moich dzisiejszych wywodach. Nadeszła nowa moda, każdy przyznaje się do swojej "nieidealności". To mi się nawet podoba. Nie muszę czuć się gorsza, że znowu nie zrobiłam obiadu, bo zwyczajnie zabrakło mi czasu, albo że znowu wyszłam z domu bez makijażu. Każdy z Was przyzna wtedy, że nie muszę być idealna, że to zdarza się każdemu. To fakt, nie muszę być idealną żoną, córką czy panią domu. Jest jednak dziedzina, w której błędu popełnić nie mogę, bo nikt z Was nie stanie za mną murem i nie powie, że przecież nic się nie stało. Nie mogę mieć Wam tego za złe. Doskonale wiedziałam na co się piszę decydując się na tą pracę. Dziwi mnie tylko to, że tak dużym zaufaniem obdarzyliście mnie i moich kolegów po fachu. Jesteście naiwni. Będąc na zakupach sprawdzacie czy kasjerka nie wydała Wam za mało mimo tego, że chodzi tylko o pieniądze. Podczas wizyty u fryzjera kontrolujecie czy czasem nie zetnie Wam za dużo włosów, mimo że włosy odrastają. Pilnujecie czy nauczyciel sprawiedliwie ocenił Wasze dziecko, mimo że oceny nie są najważniejsze. Czemu zatem wjeżdżacie na przejazd kolejowy, często z ogromną prędkością w ogóle nie patrząc czy coś się do niego nie zbliża? To właśnie w tej chwili musicie być czujni i nieufni, bo tu chodzi o życie, nie o pieniądze, włosy czy oceny. Gdy samochód wjedzie pod pociąg przy otwartych rogatkach winą obarczony jest tylko pracownik obsługujący przejazd. Tak, on ma największą winę, nic nie jest w stanie go usprawiedliwić. Przypomina mi się jednak okres mojego kursu na Prawo Jazdy. Przed każdym przejazdem, nieważne czy strzeżonym czy nie, musiałam wrzucić tzw. dwójkę i spojrzeć czy nic nie jedzie. Jeżeli nie zrobiłeś tego na egzaminie to miałeś błąd. Szkoda tylko, że po otrzymaniu tego kawałka plastiku nikt już nie traktuje tego w kategorii błędu... Nie chcę zrzucać winy i odpowiedzialności na kierowców. Chcę Was tylko ostrzec. Te rogatki obsługuje człowiek, którego nie znacie. Nie obdarzajcie zupełnie obcych ludzi tak ogromnym zaufaniem.

Mam Wam coś jeszcze do powiedzenia. Chcę opowiedzieć o sytuacjach, w których to tylko i wyłącznie Wy popełniacie błędy. Posłuchajcie... Jest niedziela, owieczki zmierzają do swojego pasterza. Wśród nich jest niestety dużo baranów... Rogatki zamknięte, pociąg tuż, tuż. Głowa rodziny stwierdza, że droga wolna, można iść. Kto by się tam przejmował! Idą wszyscy, mali, duzi, babcie, rodzice, wnuki. No dobra. Załóżmy, że dorosła osoba potrafi oszacować czas, w którym pociąg pojawi się na przejeździe. Tylko, że niedziela mija. Przychodzi poniedziałek i tą samą drogę pokonuje już samo dziecko idąc do szkoły. Dziecko, które w ślad za rodzicami nie czeka aż rogatki się podniosą. Inne przykłady? Nielegalną dróżką wzdłuż torów prowadzisz pociechę do szkoły. Wraca sama, nie ścieżką lecz torem. W dodatku twarzą zwróconą w tył do jadącego pociągu. Wiesz czyja to wina? Twoja! Pokazujesz, że można łamać zasady bez ponoszenia konsekwencji. Twoje dziecko w ślad za Tobą robi to samo. Przekracza granice, sprawdza co się stanie... Do pewnego czasu nic, ale gdyby coś się stało to kogo obarczylibyście winą? Do kogo mielibyście pretensje? Zastanówcie się jaki przykład dajecie dzieciom i nie łudźcie się, że jeżeli wytłumaczycie im, że gdy idą same nie mogą tak postępować to one Was posłuchają. Jest wrzesień, początek szkoły, a ja już zdążyłam zobaczyć to, czego Wy byście zobaczyć nie chcieli. Niby nic się nie stało, dzieci przeszły, pociąg był jeszcze daleko. Ale co z tego? Następnym razem może nie być tak pięknie.

Zaczynając pisać czułam złość i irytację, która stopniowo przeradzała się w bezradność. Traktujcie te moje wywody jak chcecie. Wyładowanie emocji, nieudana odsłona akcji "Bezpieczny przejazd", jakkolwiek. Ja mam tylko nadzieję, że ludzie w końcu zrozumieją, że rogatki nie chronią pociągu przed ewentualnym zarysowaniem. One chronią Wasze życie. Czasami warto poczekać i dotrzeć do celu kilka minut później...


Melduję Gotowość

Mam na imię Marta i nie potrafię napisać nic o sobie. Nigdy nie umiałam. Co mogę powiedzieć? Jestem straszną niezdarą i niesamowicie pragnę zostać dobrą żoną i matką. W każdym wpisie zdradzam się po trochę więc jeżeli jesteś zainteresowany moją osobą to czytaj, na zdrowie ;)

28 komentarzy:

  1. Oj naiwność ludzka nie zna granic ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Te 'wywody' jak już nazwałaś, też są potrzebne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo słusznie zwracasz uwagę na ten aspekt. Na szczęście mama, babcia, tata zawsze dawali mi przykład i zwracali uwagę, że te rogatki po coś są, a na ludzi którzy nie przestrzegali zasad pokazywani nieładnie, bo palcem mówiąc: "i to jest właśnie głupota", a jako uparta, ale mądra dziewczynka zawsze słuchałam, bo nie chciałam, żeby ktoś kiedyś pokazał na mnie palcem i powiedział, że jestem głupia. Sądzę, że może nie takie metody są pochwalane, ale moim zdaniem to najlepszy sposób, by nauczyć dziecko, czyli po pierwsze dać przykład godny naśladowania, po drugie pokazywać czego nie powinno się robić na przykładzie innych osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi bliscy też zawsze dawali mi dobry przykład. Dzieci właśnie w taki sposób uczą się najwięcej. Zgadzam się z Tobą.

      Usuń
  4. Ludzie chyba bardziej ufają sobie wierząc, że przejadą czy przejdą przez tory lub jezdnię szybciej niż pociag i samochód. Niestety ich wiara często kończy się tragicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam zwrócić też uwagę na to, że niektórzy wjeżdżając na przejazd nawet nie patrzą czy nic się do niego nie zbliża, a przecież osoba, która ten przejazd obsługuje może popełnić błąd i ich nie zamknąć. Tak samo jest z pieszymi, którzy wchodzą na jezdnie na słuch...

      Usuń
  5. Ludzie chyba bardziej ufają sobie wierząc, że przejadą czy przejdą przez tory lub jezdnię szybciej niż pociag i samochód. Niestety ich wiara często kończy się tragicznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. masz rację, dzieci cały czas biorą przykład z rodziców a oni nieświadomie lub naiwnie dają często ten zły...

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasami niestety jestem :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety, ludzie bardzo często nie mają wyobraźni....

    OdpowiedzUsuń
  9. lubie takie posty niezbyt lekkie i przyjmne kiedy autora niosą emocje i leje słowa z siebie z tego co czuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że post przypadł do gustu ;)

      Usuń
  10. To samo jest z przechodzeniem na czerwonym świetle, lub przechodzenie bez pasów. Dorośli myślą, że dziecko jest takie, jak dorosły- tu przejdzie bez pasów, ale ogólnie będzie wiedzieć, ze tak nie wolno. Nie! Nie ma czegoś takiego! Rodzice nie biorą odpowiedzialności za swoje czyny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Później mają pretensje do całego świata jak coś się stanie.

      Usuń
  11. Dzieciom nie daje się wskazówek, tylko dobry przykład. Od co - takie moje zdanie. To tyczy się każdej dziedziny życia. Dzieci świadomie lub nie zawsze podążają śladami rodziców. Rodzice powinni się z tym liczyć
    Super post! Uwielbiam czytać przemyślenia, a później o nich dyskutować :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej to widać na przykładzie takich maluszków. Śmiejemy się później, że dziecko siada tak jak my, tak samo próbuje złapać szklankę, itd. Później jak dziecko jest starsze i zaczyna powtarzać rzeczy, których robić nie powinno to już do śmiechu nie jest.
      Również serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Dorośli uczą dzieci bezmyślności. Uczą takiej wyuczonej bezradności. I uczą, tylko przez dawanie przykładu, złych nawyków.
    A potwierdzeniem moich słów niech będzie ten filmik: https://www.youtube.com/watch?v=KHi2dxSf9hw

    OdpowiedzUsuń
  13. dzieci na podstawie nie słów a czynów się uczą, a głupota niektórych nie zna granic :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ludzie nie są zawsze są naiwni, ale bardzo często są bezmyślni, bezrefleksyjni, bez wyobraźni. W takiej sytuacji jestem zła, bo zagrażają nie tylko sobie, ale i innym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Jedna nieodpowiedzialna osobo może zaszkodzić bardzo dużej ilości osób.

      Usuń
  15. Naiwni ludzie bywają ale niestety częściej są bezmyślni

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzieci uczą się głównie przez naśladownictwo.

    OdpowiedzUsuń
  17. Poruszyłaś bardzo ważny temat. Zgadzam się z Tobą w stu procentach.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bo istnieje taka zależność, że ludzie patrzą innym na ręce. Jak tych rąk nie widać jakoś łatwiej jest zaufać... Niestety te zaufanie wówczas pada z przydziału.

    A bezmyślność ludzi to już zupełnie inna sprawa. Niestety bardzo smutna i obawiam się, że już nie do naprawienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może coś w tym jest, że jak tych rąk nie widać to nawet nie zdajemy sobie sprawy, że coś może pójść nie tak...

      Usuń
  19. Poruszyłaś temat rzeka...o ludziach można by wiele pisać ...i niestety nie zawszę dobrze...a szkoda

    OdpowiedzUsuń