On potrafi zabić tekstem!


Lubicie słuchać miłych słów, być zasypywanym komplementami? To z pewnością jest niesamowicie miłe i zdecydowanie częściej obecne w realnym życiu niż w internecie.
W internecie ludzie są bardziej anonimowi, nie znają się więc łatwiej potraktować kogoś przykrym słówkiem. Niestety niektórzy są na swoim punkcie niezwykle drażliwi... Prowokują kłótnie, bo jakaś rada się im nie spodobała, jedno słówko wyjęte z kontekstu niesamowicie rozdrażniło i uraziło. Później taka urażona osóbka pluje jadem i uprzykrza życie innym. Wszystko byleby dopiec, udowodnić, że "to tylko i wyłącznie ja mam rację". Ludzie, trochę luzu! Powiem Wam teraz coś, co może wydać się niesamowicie dziwne i nierealne: Czasami warto innym odpuścić, pośmiać się z samego siebie. Nie obrażajcie się za wszystkie żarty rzucane w Waszym kierunku. Inaczej nie wytrzymacie życiowego napięcia.

Żeby udowodnić to, że luźne podejście do swojej osoby jest możliwe postanowiłam podzielić się z Wami kilkoma tekstami, które usłyszałam w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Podobno dzieci są szczere, co nie? Słyszałam też, że mężczyźni to duże dzieci. Co z tego wynika? Mężczyźni też są szczerzy! Przeczytajcie więc jakimi mądrościami obdarza mnie moje duże dziecko.

Od około czterech lat mam bardzo duże braki rzęs, prawie w ogóle ich nie mam. Ostatnio coraz bardziej zaczyna mi to przeszkadzać więc coraz częściej na to narzekam. Ostatnio żaliłam się mężowi, że to już przesada, że nie czuje się kobieco, że zdecydowanie za mało ich mam. Co usłyszałam? "No przecież masz dużo rzęs. (Po chwili ciszy i szyderczym uśmieszku) Jak chcesz to mogę Ci je policzyć"

Krzątałam się ostatnio po kuchni, nic mi nie wychodziło, szklanki leciały. W pewnym momencie bezskutecznie próbowałam odkręcić słoik. Mój kochany wstał, wziął ode mnie ten słoik i westchnął: "Ehh, daj to. Gdybym wiedział, że na to pójdzie moje żebro to bym sobie wolał rosół ugotować".

Zawsze, gdy sprzątam a mąż w tym czasie wypoczywa rzuca tekstem: "Nie mogę patrzeć jak się tak męczysz, a ja w tym czasie leżę i nic nie robię". Mówiąc to wstaje i gdy jest już blisko mnie dodaje: "Pójdę więc do drugiego pokoju chociaż tu mi było tak wygodnie! Widzisz ile ja dla Ciebie robię?"

Kilka dni temu Adrian i moja siostra mieli głupawkę. Mężuś się rozkręcił i zaczął mówić o takich rzeczach, które tylko on był w stanie zrozumieć. Na zdziwione spojrzenie siostry odpowiedział: "Nie przejmuj się moim gadaniem. Ja czasami po prostu lubię p**przyć głupoty". Odwraca się do mnie i z zalotnym uśmiechem i błyskiem w oku dodaje: "Co nie, moja mała głupotko?"

Jest też jeden tekst z ostatnich kilku dni, który nie miał na celu mi dogryźć a mimo wszystko również bardzo dobrze go zapamiętałam i się z Wami nim podzielę. Dziadek męża miał rocznicę śmierci. Pojechaliśmy na cmentarz, a że niedługo listopad więc samochodów jakoś tak co najmniej cztery razy więcej. Mój kochany, bardzo zdziwionym, zaskoczonym głosem aż krzyknął: "Ty, zobacz jak dużo ludzi pamiętało o dziadku!"


Wiecie jak reaguję na każdy tego typu tekścik? Śmiechem! Oczywiście też mi się zdarzy czasami w jakiś fajny sposób odgryźć. I wiecie co? Mimo tego niesamowicie mocno się kochamy i jesteśmy niezwykle szczęśliwi. Może małżeństwa powstałe z długoletniej przyjaźni po prostu tak mają? A może to kwestia naszego charakteru i tego, że potrafimy śmiać się ze swoich wad i wtop, które przecież zdarzają się każdemu? Serdecznie polecam Wam właśnie takie podejście, bez spiny i niepotrzebnego stresu.

Melduję Gotowość

Mam na imię Marta i nie potrafię napisać nic o sobie. Nigdy nie umiałam. Co mogę powiedzieć? Jestem straszną niezdarą i niesamowicie pragnę zostać dobrą żoną i matką. W każdym wpisie zdradzam się po trochę więc jeżeli jesteś zainteresowany moją osobą to czytaj, na zdrowie ;)

39 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że mój mąż nigdy nie przeczyta tego tekstu z żebrem ;) ;) ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki mąż to skarb :) Oj ja swojego chyba bym wysłała by się przewietrzył.

    OdpowiedzUsuń
  3. Żebro mnie rozbroiło, dystans jest potrzebny. W domu, pracy, na ulicy ale i w Internecie. Potrzebny wpis. Dzięki!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Twój mąż ma jeszcze lepsze teksty od mojego ;) Ale racja, że trzeba mieć dystans do siebie i umieć śmiać się z własnych wad i niedoskonałości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie tylko ja mam takie podejście :)

      Usuń
  5. Oj tak na partnera/męża zawsze można liczyć. Mój mnie również nie oszczędza, ale ja go też hihi :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. My też lubimy się śmiać, szczególnie z siebie nawzajem. Dogryzanie i przekomarzanie to taka forma czułości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. My też lubimy się śmiać, szczególnie z siebie nawzajem. Dogryzanie i przekomarzanie to taka forma czułości :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam podobnie, oboje uwielbiamy z siebie żartować (oczywiście, w granicach rozsądku :) ) i uważam, że to bardzo fajne. Przynajmniej nie wieje nudą i jest wesoło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też wiemy na ile możemy sobie pozwolić i pewnych granic nie przekraczamy. Te docinki w żadnym przypadku nie mają służyć obrażaniu tylko poprawieniu humoru ;)

      Usuń
  9. Hihi, od mojego też słyszę czasami teksty podobnego stylu i humoru :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz wesoło w domu i dobrze :) też mam żartownisia w domu ;)
    Tekst z :"Nie mogę patrzeć jak się tak męczysz..." rozbawił mnie najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tekst znam już akurat na pamięć i zawsze mu mówię, że pora na coś nowego.

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Jak do tego mój tata coś jeszcze dorzuci to już całkiem :)

      Usuń
  12. Ja nie mam męża ani chłopaka, ale trochę zazdroszczę takich żartów. Mi zawsze coś takiego poprawia humor. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My to wręcz uwielbiamy. Tak okazujemy sobie miłość ;)

      Usuń
  13. Ja mam bardzo podobnie, dogryzanie jest na porządku dziennym, a ja się podobno w nim "nieźle wyrobiłam". :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uśmiałam że przy czytaniu. Teksty męża powinnaś wysyłać na konkursy :) Ale początkowo czytając brzmiało jak byś była zła na niego, dobrze że zakończenie zmieniło moje myślenie. Ale z tym sprzątaniem to tak być bo powinno powinien pomagać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąż bardzo dużo pomaga w sprzątaniu i dużo częściej niż ja gotuje, nie muszę go prosić ani namawiać, ale swoje powiedzieć i tak musi :)

      Usuń
  15. W moim domu nie ma zwyczaju dogryzania, żona jest zbyt wrażliwa, ja zresztą też nie przepadam za docinkami. Kiedy czytałem ten tekst, pozazdrościłem Twojemu mężowi poczucia humoru. Mógłby z powodzeniem wymyślać dowcipy. No, ale wszystko zależy od tego, jak długo jesteś gotowa to znosić. BTW: kiedyś też tak sobie leżałem i patrzyłem, jak żona sprząta. Nie pasowało jej to, więc wyznaczyła rewiry i sprzątamy razem - każde swoją część. Może też powinnaś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chodzi o to, że mój mąż dużo żartuje, ale też dużo robi. Bardzo o mnie dba, częściej niż ja gotuje i sprząta kiedy trzeba. Inaczej chyba denerwowałabym się za tego typu żarty. Znamy się już dość długo. Przed związkiem przez kilka lat się przyjaźniliśmy, byliśmy nieodłączni. Już wtedy poznałam go z tej strony i wiedziałam na co się piszę. Poza tym kobiety wybierają sobie mężów podobnych do ojców a mój tatuś też potrafi rozbawić do łez jednym tekstem ;)

      Usuń
  16. Dystans do siebie i umiejętność śmiania się z siebie samego to bardzo istotne umiejętności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam. Zwłaszcza w dobie internetu, gdzie każdy jest anonimowy i nie boi się powiedzieć czegoś niemiłego drugiemu człowiekowi.

      Usuń
  17. He, he przynajmniej sie z nim nie nudzisz :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Masakra :D hehehehehehe

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Mojemu mężowi też często włącza się faza głupich tekstów :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Hmm, myślę że oczywiście dystans do siebie nawzajem jest potrzebny, bez niego w związku byłoby po prostu nudno, albo można by się nawzajem pozabijać. Ale co innego, kiedy docina Ci mąż, osoba która - według mnie - ma do tego pewne prawo (tak jak i Ty). To Wasza sfera komfortu i Wy ją wyznaczacie. Ja też dogryzam sobie z mężem/siostrą/teściem i nie mam nikomu nic za złe. Ale jeśli np. notorycznie dogryzałaby mi koleżanka z pracy i to przy osobach trzecich, to ten dystans w pewnym momencie by się skończył. Mówię z doświadczenia. Można sobie dogryzać raz, drugi, trzeci, ale jak ktoś przeholuje, to raczej go o tym poinformuję. Niekiedy niestety trzeba uderzyć w ostry ton.

    OdpowiedzUsuń