Życie jest pojęciem względnym.


Życie jest pojęciem względnym. Każdy z nas oczekuje od niego czegoś innego. Jedni pragną miłości i szczęśliwej rodziny. Dla drugich najważniejsze jest zdrowie i siła na spełnianie swoich marzeń i pragnień. Kolejni nieustannie dążą do polepszania bytu materialnego chcąc żyć w dostatku. Ale czym jest właściwie ten dostatek, ta miłość, to szczęście?
Na te pytania chyba niema jednej, jedynej, prawdziwej i niepodważalnej odpowiedzi, z którą wszyscy by się zgodzili. Ile ludzi, tyle definicji. Życie nie jest czarno-białe. Ma wiele barw, które mogą mieć różne odcienie...

Doskonałym przykładem na to, że te same sytuacje mogą być odbierane zupełnie inaczej nawet przez pozornie bliskich sobie ludzi jest książka pt. "Nie lubię kotów" Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak wydana przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia. Autorka w bardzo ciekawy sposób przedstawiła te same wydarzenia w oczach sześciu powiązanych ze sobą osób. Znajdziemy tu małżeństwo, Wojtka i Malinę. Ona pragnęła dziecka, zaplanowała ciążę, cieszyła się nią. On również, ale tylko rozmawiając o tym z żoną, rodzicami i przyjaciółmi. W rzeczywistości strasznie się bał i wcale nie był gotowy na pojawienie się Piotrusia, na wesele. Wojtek cieszył się z szansy jaką dostał od losu, z możliwością pracy za granicą. Jego żona cieszyła się jego szczęściem. Przynajmniej starała się robić takie wrażenie, nawet mu nie powiedziała jak bardzo chciałaby mieć go przy sobie. Mamy tu także rodzeństwo, Karolinę i Daniela, którzy zmagają się ze śmiercią ojca. Każdy na swój sposób. Dla Karoliny ojciec był najlepszym człowiekiem na świecie, nie dostrzegała jego wad a jej najmilsze wspomnienia z dzieciństwa były jednocześnie najgorszymi wspomnieniami Daniela. On ojca nienawidził, doskonale dostrzegał jego wady i widział jak krzywdzi jego ukochaną matkę, z którą Karo nigdy nie umiała rozmawiać. Ci sami ludzie, ojciec i matka, stworzyli w sercach swoich dzieci całkiem odmienne obrazy. Ten sam, ukochany tatuś był jednocześnie prawie, że tyranem. Ta sama, bezbronna mamusia była jednocześnie kobietą bez jakichkolwiek uczuć. Jest także Konrad, który musi żyć za dwóch. Musi wynagrodzić rodzicom śmierć starszego brata. Osiągać sukcesy za siebie i za niego. To chyba on zakłada najwięcej masek, jest przyjacielem, dobrym synem i pracownikiem, nieszczęśliwie zakochanym ćpunem, niesamowicie dobrym kochankiem. W książce mamy okazję poznać także Dagmarę i jej spojrzenie na świat i życie. Skrzywdzona, oszukana, biedna kobieta. Czy to usprawiedliwi jej wybory, to że oszukuje, gra?

Praktycznie wszyscy bohaterowie tej książki, z wyjątkiem Dagmy, nie narzekają na brak pieniędzy. Pławią się w luksusach, mogą pozwolić sobie na naprawdę dużo. Mają pozycję, czas na spotkania i teatrzyki, które przed sobą odstawiają. Tak bardzo udają, tak bardzo chcą być postrzegani jako ludzie szczęśliwi, lepsi od innych, że momentami nawet im się to udaje. Momentami czułam się jak wieśniak, który niema nic, jak człowiek gorszego sortu. Momentami czułam się poirytowana. Nie rozumiałam jak praca na infolinii może być postrzegana jako coś poniżającego i wykańczającego fizycznie i psychicznie. Szybko jednak zauważałam, że nie chciałabym żyć w skórze bohaterów, że mam od nich dużo więcej. Ja mam prawdziwe życie, nie fikcję, nie muszę swojego życia grać w założonej na twarz masce obłudy.

Bohaterowie są wykreowani w taki sposób, że nie da się ich polubić. Ich decyzje są do tego stopnia złe, że mi, jako czytelnikowi, nawet przez moment nie robiło się ich żal. Myślę, że autorka chciała tą książką, historią tych ludzi przekazać czytelnikowi, że nie da się polubić kogoś, kto nie lubi sam siebie i udaje kogoś innego nawet przed ludźmi, których nazywa przyjaciółmi. Życie w wiecznej obłudzie, bez osoby, przy której można się otworzyć tak naprawdę nie jest życiem. Jest wiecznym przedstawieniem, komediodramatem.

Nie mam pewności, że to właśnie to autorka chciała w swoim dziele przekazać. Na szczęście czasy, w których utwory musiałam czytać pod kątem "co autor miał na myśli" już dawno minęły. Teraz zawarte w książkach emocje mogę odczytywać na swój własny sposób. W przypadku "Nie lubię kotów" naprawdę jest co odczytywać. Ta krótka powieść, pozornie zwykłe czytadło, w rzeczywistości wyładowana jest emocjami po brzegi, które wypełzają i zostają z czytelnikiem jeszcze na długo. Moim zdaniem pani Katarzyna Zyskowska-Ignaciak wykonała kawał dobrej roboty, bo stworzyła dzieło, które budzi sprzeczne emocje, zmusza do refleksji i daje bardzo mądrą życiową radę: Tylko będąc sobą możesz być naprawdę szczęśliwy.

Melduję Gotowość

Mam na imię Marta i nie potrafię napisać nic o sobie. Nigdy nie umiałam. Co mogę powiedzieć? Jestem straszną niezdarą i niesamowicie pragnę zostać dobrą żoną i matką. W każdym wpisie zdradzam się po trochę więc jeżeli jesteś zainteresowany moją osobą to czytaj, na zdrowie ;)

52 komentarze:

  1. Czytałam inne książki tej autorki i jej proza bardzo do mnie trafia. Tę powieść też na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja innych książek nie czytałam, ale z miłą chęcią przeczytam.

      Usuń
  2. Nie miałam jeszcze styczności z ksiazkami tej autorki. Po Twojej recezji mam ochotę sięgnąć po tą konkretna pozycję. Więc kto wie...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się Cię zachęcić :)

      Usuń
  3. Będę miał prezent dla mamy. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chętnie sięgnęłabym po tę książkę! Sama lubię czytać o trudnych relacjach międzyludzkich, natomiast ze względu na wspomnianą obłudę bohaterów mogłabym podrzucić lekturę kilku znanym mi osobom, które niestety też szczerością wobec samych siebie i innych nie grzeszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może książka coś im uświadomi i spojrzą na siebie i swoje zachowanie z trochę innej strony :)

      Usuń
  5. O kurcze ta książka wywróciłaś mnie do góry nogami jest rewelacyjna i musze ją przceytać :*

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda na to, że warto przeczytać tą pozycję! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każda książka jest warta przeczytania, bo każda czegoś uczy. Również pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Nie słyszałam wcześniej o tej książce i muszę przyglądnąć się jej bliżej, bo zapowiada się ciekawie. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdybym tylko miała czas, by sięgnąć po jakąś książkę... Za dużo na głowie, zdecydowanie za dużo. Niech dziecko trochę podrośnie, to nadrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziesz miała co nadrabiać w takim razie ;)

      Usuń
  9. Jako uzależniona od czytania, po przeczytaniu Twojej recenzji, muszę dodać tę książkę do listy pozycji na zimowe wieczory. Z mojej miłości do książek i Francji powstała malutka księgarenka on-line. Zapraszam. Do końca października sporo książek w promocji Pozdrowienia www.sklep.placfrancuski.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. ksiązka ciekawa chętnie bym przeczytała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj i napisz czy miałaś takie same odczucia jak ja :)

      Usuń
    2. myślę że w okresie świąt jak będę mieć wolne to ją zakupie / lub wypożyczę i dam znać ;)

      Usuń
  11. Ta książka musi być interesująca i bardzo życiowa. Z chęcią ją przeczytam, bo cenię książki poruszające tematykę życia, jego postrzegania i ludzkich wartości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo lubię takie książki, takie, które można analizować.

      Usuń
  12. Autorki nie znam, a tej książki jestem ciekawa czy przypadłaby mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inny gust więc nie mogę Ci zagwarantować, że i Tobie się spodoba.

      Usuń
  13. sympatia do bohaterów uprzyjemnia czytanie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Po książkę raczej nie sięgnę, bo to nie moje klimaty :) Co do recenzji, trochę razi ta 'ściana tekstu', myślę, że krótsze akapity czytałoby się przyjemniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że wyszedł mi dość długi akapit, ale w przypadku niektórych książek nie da się skrócić recenzji, zbyt wiele jest rzeczy, które chciałoby się innym przekazać. Na szczęście poprzez recenzje chcę trafić głównie do osób, które lubią czytać, a im dłuższy tekst nie przeszkadza.

      Usuń
  15. Ciekawy pomysł na książkę :). Nie wiem tylko czy przebrnęłabym przez pozycję, w której nie lubię bohaterów :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dałabyś radę, bo książkę czyta się szybko. Nie trzeba więc z bohaterami dużo czasu spędzić.

      Usuń
  16. Bardzo mi się podoba Twoja recenzja. Sama ksiażka też mnie zainteresowała. Dorzucam na listę "do przeczytania" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się Cię zachęcić :)

      Usuń
  17. Bardzo mi się podoba Twoja recenzja. Sama ksiażka też mnie zainteresowała. Dorzucam na listę "do przeczytania" :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Intrygująca historia, lubię książki, gdzie są pokazane różne historie ludzi, a perspektywy się mieszają i splatają:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znam zupełnie autorki. Rzadko zdarza się, że nie lubiłabym żadnych książkowych bohaterów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zazwyczaj bardzo lubię bohaterów.

      Usuń
  20. Z chęcią bym przeczytała :)
    Zapraszam-Mój blog
    Odwdzięczam się za każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie raz już czytałam książkę, której bohaterowie mieli nieprawdopodobnie wręcz dużo forsy. Co ciekawe, czasami nawet nie było to oceniane jako bogactwo. Może to ja jestem tylko takim wieśniakiem, co nie może sobie pozwolić na wypicie codziennie kawy na mieście, czy pójście co sobota do kina. Nie wiem.
    Książka, którą polecasz chyba opisuje sytuację dość częstą, wręcz stereotypową. Ile w końcu jest par, w których ona czuje swój zew macierzyński, a on chciałby jeszcze pobyć chwilę wolnym od tego typu zobowiązań. Mimo takiego wręcz stereotypowego tematu, autorka podeszła do niego trochę inaczej. Brzmi ciekawie, może kiedyś sięgnę :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie obie jesteśmy takimi wieśniakami ;) W tej książce akurat to bogactwo faktycznie było uznane za bogactwo, ale też czytałam takie książki, w których ludzie szastali kasą na prawo i lewo i jeszcze narzekali na to jak to oni mają ciężko. Temat jest trochę stereotypowy, ale fajnie przedstawiony, bo z perspektywy kilku osób.

      Usuń
  22. Chyba muszę przeczytać tą książkę. Ostatnio takie właśnie są mi najbliższe.

    OdpowiedzUsuń
  23. Może się skuszę, choć nie ukrywam, że nie lubię czytać książek o problemach, bo uważam że dość ich jest w codziennym życiu i lektura powinna nas rozweselać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast wolę skupiać uwagę na tych fikcyjnych problemach. Wtedy te moje wydają się błahe.

      Usuń
  24. W dni jesienne taka tematyka do mnie trafia więc sięgnę chetnie po tę książkę

    OdpowiedzUsuń
  25. My już nie musimy czytać książek pod względem "co autora miał na myśli", ale dzieci w szkole nadal muszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na całe szczęście ten czas już jest za nami ;)

      Usuń