Będę krzywdzić dziecko po swojemu!


Mam 22 lata i jestem młodą mamą. Wróć! Wiek się zgadza, ale mamą jeszcze nie jestem. Mimo tego wiem już ile razy dziennie muszę zmienić dziecku pampersa, od kiedy rozszerzyć mu dietę, w jakim sklepie kupić ciuszki i na którym boku układać do snu. Co najważniejsze wiem też, że jak nie zrobię tego wszystkiego to znak, że jestem wyrodną i pozbawioną serca matką.

Pamiętaj droga matko, że karmić można tylko piersią. Inaczej Twoje dziecko od małego naje się chemii i nie dasz mu poczucia bliskości. Pamiętaj też droga mamo, że karmić musisz mlekiem modyfikowanym inaczej będziesz miał nieprzespane noce a dziecko nie będzie się najadało.

Pamiętaj droga mamo, że pampersy i kosmetyki musisz kupować zawsze tej samej firmy i to najlepiej te najdroższe, bo inaczej Twoje dziecko będzie dostawało alergii i odparzeń. Pamiętaj też droga mamo, że pampersy i kosmetyki to trzeba kupować różne, bo inaczej dziecko przyzwyczai się tylko do jednych i będziesz mieć problem.

Pamiętaj droga mamo, że dietę dziecka należy rozszerzać dopiero po 6 miesiącu życia dziecka, bo inaczej Twoje dziecko będzie miało poważne problemy zdrowotne. Pamiętaj też, że rozszerzanie diety dziecka trzeba zacząć po 4 miesiącu życia, inaczej będzie niejadkiem w przyszłości.

Pamiętaj droga mamo, że dziecka nie wolno szczepić, bo będzie chore. Pamiętaj też droga mamo, że dziecko trzeba szczepić, bo inaczej będzie chore.

Przykłady podane przeze mnie są takimi skrótami myślowymi. Zdaję sobie sprawę, że zwolennicy i przeciwnicy konkretnych metod mają mnóstwo wytłumaczeń na to dlaczego powinno być tak a nie inaczej. Znam je wszystkie niemal na pamięć, bo wałkowane są wszędzie...

Smoczki, cyce, pieluchy wielorazowe, łóżeczka, materace, rehabilitacje, prowadzanie za rękę, bujaki, foteliki tyłem lub przodem... Jak o tym wszystkim myślę to aż boli mnie głowa. Nie wolno o nic zapytać, bo zaraz matki ekspertki zarzucają Ci ignorancję i brak rozsądku. Nie wolno przyznać się głośno do tego, że się przytula dziecko lub śpi z nim w łóżku, bo od razu zostaje się obrzuconym błotem i zdeptanym przez matki ekspertki, które mają specjalizacje z medycyny, osteopatii, laryngologi, psychologi i cholera wie jeszcze z czego. Przez 24 godziny na dobę podpięte do Internetu i gotowe uświadamiać matki, które tak bardzo krzywdzą swoje dzieci. Wyrodne idiotki obok których taka idealna mamusia przejść obojętnie przecież nie może! Tylko co wtedy porabiają dzieciaczki tych perfekcyjnych mamusiek, które przecież żadnych błędów nie popełniają?

Droga mamo, pozwól, że ja zdecyduję o tym czy moje dziecko dostanie pierwszy raz do oblizania łyżeczkę z marchewką w 4 miesiącu życia czy w 6. Dlatego droga mamo pozwól, że to ja zdecyduję czy moje dziecko już jest gotowe żeby przesiąść się do spacerówki. Dlatego droga mamo pozwól, że to ja zadecyduję czy moje dziecko będzie spało ze mną w pokoju czy w osobnym. Dlatego droga mamo pozwól, że to ja zadecyduję czy moje dziecko pójdzie do przedszkola mając 3 czy 5 lat. Dlatego droga mamo pozwól, że to ja zadecyduję czy będę karmić mlekiem modyfikowanym czy piersią. Dlatego droga mamo pozwól, że to ja zadecyduję czy moje dziecko dostanie do picia wodę w 4 miesiącu życia czy w 6. Ty, droga mamo zajmij się w tym czasie własnym dzieckiem.

Wybaczcie, ale będę krzywdzić swoje dziecko po swojemu. To ja będę spędzać z nim całe dnie i to ja będę obserwować czy jest gotowe na kolejne etapy w życiu. To ja poznam jego charakter i to ja będę w stanie określić czy coś mu się podoba czy nie. To ja będę znała jego stan zdrowia i to ja będę mogła zdecydować czy pewne rzeczy są dla niego dobre. Będę kierować się swoim instynktem macierzyńskim, miłością i pomocą rodziców oraz lekarzy, którzy mają odpowiednią wiedzę.

A Wasze oskarżenia i krzyki będą mi obojętne, bo przecież nie będziecie znali mojego dziecka. Nie wolno mierzyć wszystkich jedną miarą, bo każde dziecko jest inne. Popieracie się badaniami i książkami,a zapominacie o tym, że są to tylko ZALECENIA. Co nie oznacza, że dla każdego dziecka będą odpowiednie w tym samym czasie.

Mówię głośno, że będę krzywdzić swoje dziecko po swojemu i w dodatku będę czuła, że robię dobrze! Każdy popełnia błędy, to brzmi banalnie, prawda? Czemu jednak tak często o tym zapominamy?


Melduję Gotowość

Mam na imię Marta i nie potrafię napisać nic o sobie. Nigdy nie umiałam. Co mogę powiedzieć? Jestem straszną niezdarą i niesamowicie pragnę zostać dobrą żoną i matką. W każdym wpisie zdradzam się po trochę więc jeżeli jesteś zainteresowany moją osobą to czytaj, na zdrowie ;)

55 komentarzy:

  1. Bardzo mądry tekst, taka prawda każdy wychowa dziecko jak będzie chciał, i tak dla każdego inna matka będzie robić coś źle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Nigdy nie da się dogodzić każdemu, zawsze znajdzie się ktoś dla kogo nasze zachowanie będzie nieodpowiedzialne.

      Usuń
  2. Bardzo mądrze napisane. Ja również robię to, co podpowiada mi intuicja jeśli chodzi o macierzyństwo. Owszem, słucham, pytam o rady, czytam i wyszukuję informacji z różnych źródeł, by na koniec zrobić to, co uważam za najlepsze dla mojego dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest bardzo dobre podejście. Najważniejsze jest to, aby inni zrozumieli tą decyzję i nie próbowali na siłę narzucić komuś swojego zdania.

      Usuń
  3. Ja też nie jestem jeszcze matką i powiem szczerze, że patrząc na te wszystkie porady itd. często mnie to przeraża, a Twój tekst mimo iż tytuł ma zabójczy uświadamia mnie, że nie tylko ja mam inne poglądy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym tytułem chodziło mi o pokazanie tego, że nawet gdybym robiła wszystko perfekcyjnie to i tak znalazłby się ktoś, kto uznałby, że krzywdzę swoje dziecko. Niestety, ile osób tyle opinii a niektórzy za bardzo chcą narzucać innym swój tok myślenia.

      Usuń
  4. Ja jestem podwójną mamą i też szlag mnie trafia od tych wszystkich historii które opisujesz. Cholerka wychodzi na to że jestem wyrodną matką ponieważ nie karmiłam piersią, kupowałam tanie pampersy, moje dziecko jedno i drugie spało z nami w łóżku. Przytulałam je wtedy kiedy miałam ochotę. wprowadzałam nowe pokarmy kiedy uważałam ze jest to słuszne. Mogę tak długo wymieniać. Wiem że pewnie zostanę zakrakana ale mamuśki które udzielają w necie dobrych rad, potrafią skrytykować,, dać po łapach za to i owo - uważam że mają sekciarskie zapędy Ja się tych bab boję. Hallo skąd kobieto jedna czy druga pozjadałaś wszystkie rozumy , skoro też masz malutkie dziecko i uczysz się bycia super rodzicem a potroisz swoje kompleksy i niedoświadczenie przekłuć w plusy i robisz pranie mózgu innym, niepewnym mamom. Jak najdalej od takich bab brrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się boję tych kobiet. Doskonale rozumiem co masz na myśli, bo czasami mam wrażenie, że gdyby nie ekran komputera to powydłubywałyby sobie oczy nawzajem. Niestety zauważyłam, że takie zachowania zaczęły przenikać do realnego życia i mam dziwne wrażenie, że to właśnie Internet jest takim kołem napędowym.

      Usuń
  5. Ja jestem już dojrzałą mamą, bo moi chłopcy to 9 i 13 latek, i zgadzam się, że duża rolę w wychowaniu i kochaniu dziecka odgrywa intuicja. Warto zdobywać wiedzę, słuchać opinii innych ludzi - mam i specjalistów, ale nie można dać się zwariować. Róbcie co chcecie. Ja tak robiłam i chyba dobrze wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opinii można posłuchać, z tym się zgodzę. Tylko, że teraz często opinie innych brzmią jak nakazy.

      Usuń
  6. Heh na tym poście i się uśmiałam i zasmuciłam :/ z jednej strony fajnie być mamą a z drugiej kurcze to wszystko wydaje sie być takie trudne :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z pewnością trudna i odpowiedzialna rola życiowa.

      Usuń
  7. Zgadzam się w 200% !!!


    Jedno Ale karmić trzeba piersią! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze mozna. I odczepcie się od tych, które nie mogą. Ja karmiłam piersią do 3 r.ż. i tez mam w nosie opinie czy za długo, czy za krótko. Moją matkę zarazili w szpitalu, karmili antybiotykami, byłam wcześniakiem i siłą rzeczy przerzucono mnie na sztuczne. Żyję lat 50, mam się dobrze i na swój wiek wyglądam nieźle bo o 10 lat młodziej. To samo z energią i samopoczuciem.

      Usuń
    2. Czyli w 200% się nie zgadzasz a możnaby rzec ze tylko w 90... To się tyczy TAKZE karmienia piersią. I nic nie trzeba. Pisze to matka kp.

      Usuń
    3. Ja miałam na myśli wszystko, nawet karmienie piersią. Uważam, że matka, która piersią nie karmi nie powinna być uważana za złą matkę. Niestety coraz częściej taka matka postawiona jest w jednym szeregu z matkami, które dzieci biją, znęcają się nad nimi... Moim zdaniem to wszystko idzie w złym kierunku.

      Usuń
  8. Bardzo fajny i madry tekst.. ja mam synka 6 lat...urodzil sie wczesniakiem i prawie zawsze sluchalam intuicji...nawet wtedy gdy lekarze sugerowali usuniecie ciazy bo byla blizniacza i z problemami ktore nie dawaly duzych szans na urodzenie dzieci oraz..ale nie posluchalam rady ludzi z wiedza tylko glosu serca i urodzilam obydwoje...coreczka zmarla po 41 minutach a synio wyrosl na zdrowego chlopca...i chyba bardzo malo kierowalam sie poradami z ksiazek lub innuch zrodel w jego wychowaniu.. i jak teks tutaj mowi kazde dziecko jest inne..i ma inne potzreby...i to matka potrafi najlepiej je rozpoznac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strata córeczki była dla Ciebie pewnie ogromnym i przykrym doświadczeniem. Jesteś niezwykle silna, bo potrafiłaś mieć własne zdanie i chciałaś dać dzieciom szansę. Pewnie dla synka jesteś wspaniałą matką.

      Usuń
  9. Każdy powinien postępować według własnej intuicji, ale z własnego doświadczenia wiem, że czasami jest ciężko, bo presja z zewnątrz jest ogromna i to nie tylko na młode matki, ale na matki ogółem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jest coraz więcej dziedzin w życiu, w których inni ludzie próbują narzucić komuś swoje racje.

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja jestem babcią i niestety nie dołączę do grona zachwycających się tym tekstem, no bo co ten tekst tak naprawdę chce przekazać. Atak na "wirtualną mamę" jest bez sensu. Po co "po próżnicy mielić jęzorem", lepiej jest działać, a najlepiej działać i nie oczekiwać braw. "Krzywdzić dziecko po swojemu" - też jest przewrotne, bo ironicznie i lekceważąco nastawione na otoczenie. Sama intuicja do wychowania dziecka niestety nie wystarczy. Jeżeli denerwują wszystkowiedzącą mamuśkę rady innych( wśród denerwujących łatwo zgubić te bezcenne)to powinna podpierać się wiedzą drukowaną - dla dobra swojego dziecka. I wiedza potoczna i wiedza naukowa mają tylko jedno na celu - dobro dziecka a matka powinna być refleksyjna racjonalistką by wybrać dla swojego dziecka najlepsze działania. Irracjonalny atak na otoczenie nie świadczy najlepiej o dojrzałym wyważonym myśleniu. Gdyby wszyscy ludzie byli dla siebie nawzajem zwyczajnie życzliwi,serdeczni, nie powstałby artykuł osoby o chorym podejściu - wszyscy mnie atakują,chcą pożreć, więc muszę zaciekle bronic się i pokazywać kły! Po co?.... W życiu często jest tak,że to co dajesz, to otrzymujesz... taki życiowy feedback. A dojrzałość przychodzi z doświadczeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tekst powstał pewnie z takich samych pobudek co ten komentarz. Chciałam wyrazić swoje zdanie na temat tego, co się ostatnio dzieje. Mam do tego takie samo prawo, jak Pani do napisania tego komentarza. Ten tekst nie jest atakiem na wirtualną sprawę lecz zwróceniem uwagi na to, że nie można narzucać innym swoich racji. Tytuł nie jest lekceważący, wręcz przeciwnie. Tym tytułem chciałam pokazać innym matkom, że nawet jeżeli usłyszały kiedyś, że krzywdzą swoje dziecko to nie powinny się tym przejmować. Chodziło o to, że zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna, że robimy coś źle. Nie napisałam, że matka powinna opierać się tylko na intuicji, ale moim zdaniem wiedza lekarza (a pisząc o lekarzu miałam na myśli również literaturę naukową) jest cenniejsza niż rady innych. Myślę, że i dojrzałość dla każdego oznacza coś innego i myślę także, że ocenianie poziomu mojej dojrzałości po jednej wypowiedzi, którą w dodatku nie do końca dobrze Pani zinterpretowała też nie jest do końca dojrzałe.

      Usuń
  12. Ja też nie jestem i nie mam w planach jak na razie zostać matką i też trochę przerażają mnie te wszystkie porady i zalecenia które teraz są wszędzie. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie bardzo chciałabym zostać już matką. Boję się tylko tego w jakim kierunku to wszystko zmierza. Niedługo matka na matkę będzie wzywała opiekę społeczną, bo ta dała dziecku marchewkę w czwartym miesiącu albo puściła dwuletniemu dziecku krótką bajkę.

      Usuń
  13. Mam wrażenie, że ta presja, tak modna teraz na blogach, jest mocno przereklamowana. Mnie nikt do niczego nie zmuszał, nawet nie przekonywał. Nikt nie szufladkował mnie za to, że zrobiłam coś niestereotypowego. Nikt mi się nie wtrąca do wychowania dziecka, a jeśli usłyszę od kogoś jakąś radę, to przyjmuję ją jako coś pozytywnego... Więc naprawdę nie wiem o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie się ciesz. Ja też do pewnego momentu myślałam, że stereotyp moherowej babci jest mocno przesadzony, że te wszystkie historie są zmyślone. Do czasu, aż sama zaczęłam się z takimi sytuacjami spotykać, dopiero wtedy ten problem zauważyłam.

      Usuń
  14. Bardzo dobry tekst - ja jestem akurat z tych, którzy zamierzają się nim zachwycać ;) Nie rozumiem u niektórych matek tej chęci dokonania linczu na kimś, kto stosuje inne metody wychowawcze czy sposoby pielęgnacji dziecka. Dopóki maluszek jest szczęśliwy, obdarzany miłością i ma zapewnione właściwe warunki do rozwoju w swoim własnym, indywidualnym tempie - wszystko jest OK :) Mam wrażenie, że takim mamom-ekspertkom często nie chodzi o to jakże popularne "dobro dziecka" - tylko bardziej o to, żeby wykazać swoją rzekomą wyższość i pognębić inne, "mniej kompetentne" od siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardzo drażni to, że rozszerzenie diety po czwartym miesiącu, karmienie mlekiem modyfikowanym, itd. uznawane jest za przestępstwo, zabijanie i krzywdzenie dziecka. Trochę przykre, że matka, która swoje dziecko kocha i chce dla niego jak najlepiej ma przez inne mamy przyklejoną łatkę matki sadystki.

      Usuń
  15. Świetny tekst. Tak każdy sam wymysla swoją metodę. sposob na znecanie się. Pozdrawiam wszystkie przyszle mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako przyszła mama dziękuję za pozdrowienia i również pozdrawiam.

      Usuń
  16. Świetny tekst. Tak każdy sam wymysla swoją metodę. sposob na znecanie się. Pozdrawiam wszystkie przyszle mamy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Matka zna potrzeby swojego dziecka najlepiej. Matka wie z reguły najlepiej , a jak nie to zawsze może poprosić ekspertów o rade.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ludzie zawsze jakos bardzo lubią radzić innym
    Ale gdy na prawdę potrzebujemy pomocy mało kto da nam rzetelną opinię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka już chyba ludzka natura, że lubimy doradzać. Tylko, że i nad tym trzeba umieć panować. Szkoda, że tak dużo ludzi tego nie potrafi.

      Usuń
  19. JA jestem mamą dwójki dzieciaczków i sporo rzeczy robię po swojemu (np. dalej karmię swojego malucha piersią, mimo że już chyba dawno powinnam skończyć ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze jest to, że część mam Ci powie, że to wstyd, że jeszcze karmisz a część powie, że jeszcze masz dużo czasu ;)

      Usuń
  20. mądry i wartościowy post. każdy ma prawo decydować o swym życiu i wychowaniu swych dzieci jak mu sie chce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że znalazły się osoby, które mnie rozumieją i mają podobne zdanie.

      Usuń
  21. Bardzo dobrze napisałaś :) super recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. bardzo dobry tekst !! matki - ekspertki . jak siedza calymi dniami na necie to ciekawe co dzieci porabiają haha :D .

    mozna zwrocic uwagę, bo czasem matka "krzywdzi" dziecko , a np. sobie nie zdaję sprawy. mowie tu np. o spacerach gdzie dziecko jest za ciepło ubrane albo za lekko. mozna zwrocic uwagę, bo przegrzanie dziecka tez nie jest dobre.
    ale wpieprzac sie czy ktos karmi piersią czy mm to juz przesada. tak samo nagonka na to, ze jak ktos urodził cc to juz nie poród. wazne,ze dziecko zdrowe - i tylko to sie liczy ! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. W punkt! Też widzę wszędzie takie rady, już nie mogę czasem tego czytać :) aż się odechciewa:p no u przede wszystkim skoro te ekspertki siedzą cały czas w kompie, necie to jakim vudem sawtaie idealne, chyba lepiej poświęcić czas swojemy dziecku a nue "mądrzyć się" w necie..

    OdpowiedzUsuń
  24. Dobry tekst :) Ja jestem mamą, nie czytałam i czytać nie będę tych pseudo-ekspertek :) Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetny tekst!!! Popieram na 100%!!!!
    Cały czas muszę słuchać setek "dobrych rad" a raczej nakazów i zakazów, dotyczących tego mam mam postępować ze swoim dzieckiem. Każdy ma własny przepis na idealne rodzicielstwo i każdy uważa, że jego sposób jest najlepszy i jedyny słuszny. A ja jako matka chciałabym wychować dziecko po swojemu i nie dać się zwariować niejednokrotnie skrajnie sprzecznym radom :) Zapraszam na mojego bloga: http://mamakarolina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich rad najlepiej nie słuchać, ale czasami się nieda, bo są tak nachalne, że głowa mała! Życzę Ci jak najmniej takich rad.

      Usuń
  26. Jaki ten tekst życiowy.... ;) W wychowaniu dziecka kieruję się swoją intuicją i robię to po swojemu. Owszem, analizuję otrzymywane porady, w końcu mogą wnieść wiele dobrego. Ale ostateczna decyzja jest moja. A dokładnie nasza - rodziców :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam takie teksty, które w prosty i czasem prześmiewczy sposób ukazują patologie w myśleniu na określone tematy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Niestety dzieci to temat na którym zna się każdy. Z jednym małym dzieckiem, z dwójką nastolatków czy bezdzietni. Ja robię swoje i nie słucham innych, co często denerwuje moją mamę i teściową. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zgadzam się z Twoją myślą. Jestem już mama dwójki dzieci, więc mam swoje doświadczenie, ale przy pierwszej córce wszystkiego musiałam się nauczyć. Czytałam, słuchałam... Ale przede wszystkim słuchałam siebie. Nie uległam presji. Nienawidzę, gdy ktoś mi mówi, wręcz nakazuje, co mam robić z moim dzieckiem, o ile nie jest to podparte lekarska wiedzą. Córki zaczęły smakować innych dań niż mleko mamy po 4 miesiącu, karmiłam piersią także na dworze... Nie jestem idealną matką, ale to ja wiem najlepiej czego potrzebuje moje dziecko. Czasami widzę zachowania innych mam, które skomentuje ale w myślach, zostawiam dla siebie przemyślenia. Jeśli ktoś chce mnie wysłuchać, nie ma problemu. Ale o ile naprawdę dziecku nie dzieje się krzywda, nie zamierzam ingerować w czyjeś rodzicielstwo.

    OdpowiedzUsuń