Dlaczego mieszkanie ze sobą przed ślubem jest grzechem?


Zakochani coraz częściej decydują się na zamieszkanie ze sobą jeszcze przed ślubem. Pomimo tego, że tak dużo par postanawia ze sobą zamieszkać przed powiedzeniem sobie słynnego "tak", temat wciąż wzbudza spore kontrowersje. Wciąż są osoby, które czują się tym zgorszone i którym to przeszkadza, osoby, które cały czas starają się taką parę nawrócić. Myślę, że jest to związane z tym, że według Kościoła mieszkanie ze sobą przed ślubem jest grzechem. Są też osoby, które takie zachowanie popierają i przekonują zakochanych, że postępują dobrze.

Niektórym powiedzenie "jestem za" lub "jestem przeciw" przychodzi niesamowicie łatwo. Ja uważam, że aby ukształtować swoje zdanie na jakiś temat trzeba poznać argumenty wszystkich stron. Warto wiedzieć dlaczego ludzie postanawiają zamieszkać ze sobą przed ślubem, ale warto też wiedzieć dlaczego niektórzy są tym oburzeni i czemu Kościół uważa, że to grzech.

Dlaczego ludzie decydują się na zamieszkanie ze sobą przed ślubem?

1. Myślę, że coraz częściej zakochani decydują się na zamieszkanie ze sobą przed ślubem z przyczyn ekonomicznych. Wspólne mieszkanie jest tańsze. Wiadomo, że łatwiej jest utrzymać dom lub mieszkanie z dwóch pensji niż z jednej.

2. Wśród moich znajomych zdarzają się osoby, które zdecydowały się na ten krok z powodu dużej odległości. Dla niektórych par wspólne zamieszkanie jest jedyną szansą, aby spędzać ze sobą czas.

3. Dużo par uważa, że wspólne mieszkanie pomoże im lepiej się poznać. Wiadomo, że ślub jest decyzją na całe życie (a przynajmniej powinien być taką decyzją). Niektórzy ludzie boją się, że jeżeli nie zamieszkają wcześniej ze sobą to nie poznają wad swojej miłości.

4. Czasami przed zawarciem sakramentu małżeństwa w związku pojawia się malutka istotka. Odpowiedzialni rodzice chcą dla swojego dziecka jak najlepiej a powszechnie wiadomo, że dziecko powinno mieć zarówno mamę jak i tatę. Wspólne mieszkanie jest szansą na stworzenie dziecku normalnej rodziny.

5. Niektórzy mieszkają razem przed ślubem, bo uważają, że "papierek" nie jest im potrzebny do szczęścia. Wielu księży odpycha ludzi od instytucji jaką jest Kościół. Z drugiej strony są też ludzie, którzy myślą bardzo płytko i nie chcą wgłębiać się w nauki Kościoła.

Dlaczego mieszkanie ze sobą przed ślubem jest grzechem? 
(według nauki Kościoła Katolickiego).

1. Granica intymności i prywatności zostaje w jakimś sensie przekroczona a ludzie, którzy mieszkają ze sobą przed ślubem świadomie narażają się na grzech. Wiadomo, że łatwiej jest zgrzeszyć, gdy co chwilę jesteśmy kuszeni.

2. Osoby, które mieszkają razem przed ślubem dają zły przykład innym. Taka para może zarzekać się, że nie współżyje ze sobą, ale prawda jest taka, że społeczeństwo w to nie uwierzy. Poza tym wciąż jest wielu ludzi, którzy czują się tym faktem zgorszeni (i mają do tego pełne prawo),a gorszenie innych i namawianie ich do złego też jest grzechem.

3. Wspólne mieszkanie zarezerwowane jest dla małżeństw. Osoby, które decydują się na ten krok przed ślubem umniejszają rolę małżeństwa i zagarniają pewne profity, które zarezerwowane są tylko i wyłącznie dla małżeństw.

Jeżeli miałabym być szczera to rozumiem obie strony, bo obie potrafią w logiczny sposób przedstawić swoje racje. To, że mieszkanie ze sobą przed ślubem jest grzechem nie ulega wątpliwości, ale my jesteśmy tylko ludźmi i grzech jest wpisany w nasze życie. Jakie jest Wasze zdanie na temat mieszkania ze sobą przed ślubem? Uważacie, że taki krok ma wpływ na późniejszą jakość małżeństwa?

Melduję Gotowość

Mam na imię Marta i nie potrafię napisać nic o sobie. Nigdy nie umiałam. Co mogę powiedzieć? Jestem straszną niezdarą i niesamowicie pragnę zostać dobrą żoną i matką. W każdym wpisie zdradzam się po trochę więc jeżeli jesteś zainteresowany moją osobą to czytaj, na zdrowie ;)

39 komentarzy:

  1. Jestem takiego samego zdania, pary myślą o zamieszkaniu ze sobą, tylko dlatego, aby się lepiej poznać i żeby po ślubie nie było zdziwienia, że jednak się nie dogadują.. Super pomysł na post, a tytuł Twojego bloga - Rewelacja ! :)

    http://nataliakaczmarek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie tylko dlatego, aby lepiej się poznać. Mieszkają ze sobą także z innych powodów. Czasami się nie dogadują a mimo wszystko decydują się na ślub. Moim zdaniem nie trzeba razem mieszkać, aby dobrze się poznać.

      Usuń
  2. Rzadko się o tym głośno pisze :)
    Obserwuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię takie tematy. Można się dzięki nim nauczyć czegoś nowego, zmienić zdanie na jakiś temat, poznać opinię innych.

      Usuń
  3. 1. Przekroczona granica intymności, kuszenie itd. Prawda jest taka, że kuszeni jesteśmy wszędzie i zawsze... Równie dobrze można zakazać kobietom krótkich sukienek, czy spodenek, bo kuszą latem swoich mężczyzn. Człowiek to nie pies i powinien potrafić nad sobą zapanować, jeśli jest wierzący. A jeśli nie, to trudno, nie uważam, by współżycie przedmałżeńskie było grzechem (sama wierząca nie jestem).

    2. Społeczeństwo nie uwierzy, że para nie współżyje. Pozwolę sobie zapytać- a co mnie obchodzi to, w co społeczeństwo uwierzy, a w co nie? Co innych obchodzi to, co robię w swoim mieszkaniu, we własnym łóżku i z kim? Jeśli miałabym przejmować się innymi ludźmi, to w ogóle nie wychodziłabym z domu, w obawie "co inni pomyślą, co powiedzą". Nie popadajmy w paranoję, każdy ma swoje życie i niech nie wtyka nosa w nieswoje sprawy, nie będę spowiadać się sąsiadom, czy ciotkom z tego, co robię lub nie robię w łóżku o.O

    3. A gdzie jest zapisane, że wspólne mieszkanie zarezerwowane jest tylko dla małżeństw? Że mieszkanie razem przed ślubem umniejsza rolę małżeństwa? Pewnie Kościół tak twierdzi? Cóż, ja tego tak nie widzę... Jeśli ktoś wierzy w związek małżeński, uważa to za coś pięknego, jako kolejny etap, jako dopełnienie, nową drogę życia itd., to nielogicznym jest dla mnie twierdzenie, że pary "niemałżeńskie" mieszkające razem cokolwiek małżeństwom odbierają... Według mnie to głupota...

    Jak mówiłam na początku, sama jestem niewierząca, nie będę jednak wypowiadać swojego zdania na temat ogólnie Kościoła, ale... uważam, że ludzie powinni mieć trochę więcej własnego zdania... Nie rozumiem ślepego podążania za tym, co ktoś powiedział.
    "Nie mieszkajcie ze sobą, bo go grzech!"
    "Nie sypiajcie ze sobą, bo to grzech!"
    Według mnie jest to zwyczajne wchodzenie z butami do cudzego życia, mówienie (niby wolnym) ludziom, na co mogą sobie pozwolić w swoim własnym domu lub związku jest dla mnie oburzające...
    Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam, nie miałam takiego zamiaru.
    Ogólnie post ciekawy i ładnie napisany, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się obiema rękami! :)

      Usuń
    2. 1. Człowiek powinien potrafić nad sobą zapanować, ale niestety często nie potrafi. Przechodząc na dietę nie kupujemy sobie całego barku słodyczy, chcąc zrezygnować z picia czy palenia też staramy się unikać kuszenia, a pedofila nie zamykamy w jednym pomieszczeniu z gromadką dzieciaków. Myślę, że to ma jednak jakiś tam sens. Co do seksu, ja uważam, że to grzech, bo w mojej religii jest tak przyjęte, ale mimo wszystko nie potrafię żałować. Jeżeli jesteś niewierząca to pewnie analizujesz różne pojęcia w kontekście dobra i zła a nie grzechu, bo grzeszenie jest moim zdaniem zarezerwowane dla wierzących.

      2. Prawdziwy chrześcijanin niestety musi patrzeć na to, jaki przykład daje innym.

      3. Nie jestem znawcą Biblii, ale wiem, że jest tam napisane, coś w stylu "opuścisz dom i rodziców i złączysz się w jedno z małżonkiem". Najlepiej byłoby, gdyby w tej kwestii wypowiedział się ktoś z większą wiedzą, bo o ile pierwszy i drugi powód rozumiem i akceptuję to z tym jest mi się trochę gorzej zgodzić.
      Myślę, że nikogo nie uraziłaś. W końcu nikogo nie obrażasz, wyrażasz jedynie w kulturalny sposób swoje zdanie.

      Usuń
    3. Ad. 3. W Biblii napisano także o ofiarach całopalnych, posiadaniu niewolników czy też innych jakże aktualnych kwestiach.

      Usuń
    4. Ależ w Biblii nie napisano w żadnym miejscu o mieszkaniu ze sobą przed ślubem :-D
      A ofiary całopalne, niewolnictwo i te inne kwestie... to było w Starym Testamencie, gdzie panowało prawo (..dura lex sed lex). I nie ma to już zastosowania.To miało znaczenie symboliczne, przygotowujące ludzi na przyjście Mesjasza bądź...higieniczne -aktualne do tej pory jak np.mycie rąk lub niełączenie posiłków.

      Usuń
    5. "Z tego powodu zawierając małżeństwo, mężczyzna i kobieta opuszczają swoich rodziców i łączą się ze sobą tak ściśle, iż stają się jedną istotą". O ten cytat mi chodziło. Tak naprawdę Biblię można interpretować na milion różnych sposobów. Ja się nie odważę tego zrobić. Wolę zdać się w tej kwestii na ludzi, którzy mają na ten temat większą wiedzę.

      Usuń
  4. Zaciekawił mnie temat. Chciałabym jednak zadać pytanie, które powinno paść przed rozważaniami zawartymi w artykule - Nie, "Dlaczego" ale "CZY" wspólne mieszkanie jest grzechem.
    Na wstępie zaznaczę, że jestem chrześcijanką, ale nie interesują mnie nauki Kościoła Katolickiego. Chcąc się dowiedzieć co na dany temat myśli Bóg, wolę zapytać Biblii, a nie księdza.

    A moim zdaniem, Biblia nic nie ma do samego mieszkania, bo Boga interesuje tylko czy para współżyje czy nie. Piszesz, że społeczeństwo nie uwierzy że para ze sobą mieszkająca nie współżyje. A co mnie to obchodzi? Chrześcijanina w tym momencie powinno interesować tylko zdanie Boga.

    Aktualnie jestem właśnie w takiej sytuacji - mieszkam z chłopakiem już jakieś pół roku, ślub kiedyś będzie (cywilny), ale do tego jeszcze daleko.

    Analizując księgę Rodzaju można zauważyć, że prawie od początku Adam i Ewa są nazywani mężem lub żoną, a przecież Bóg nie udzielał im żadnego sakramentu. Mogę więc wysnuć wniosek, że bycie mężem i żoną jest warunkowane przez coś innego niż przyjęcie sakramentu/podpisanie papierów.

    Jest to po prostu bycie ze sobą i wyłączność współżycia. I (moim zdaniem oczywiście) tylko to Boga obchodzi - "Współżyjecie? No to dla mnie już jesteście małżeństwem."

    Współżyję i tak właśnie staram się traktować mojego mężczyznę - jak męża. :)

    Zainteresowanym polecam także audycję http://www.odwyk.com/czy-mieszkac-ze-soba-przed-slubem,2154 gdzie wypowiada się na ten temat kilkanaście różnych osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po zobaczeniu Twojego komentarza nie muszę pisac swojego! <3 "Należy zapytać Biblii." Jak najbardziej. To tam jest prawda, a nie u księdza. I Biblia nie uznaje żadnego ślubu na dzisiejszych zasadach (oprócz cywilnego, który i tak nie jest konieczny, ale nie jest też niczym złym). A związanie kobiety i mężczyzny następuje właśnie po współżyciu, nieważne kiedy ono nastapi - byle świadomie przez obojga.

      Usuń
    2. Ja kierowałam się właśnie nauką KK i dlatego uważam, że pytanie jest w tym kontekście dobrze napisane. Według KK to jest grzech. Tak samo jakby analizując kodeks drogowy zapytać "czy przed znakiem stop należy się zatrzymać" zamiast "dlaczego przed znakiem stop należy się zatrzymać".
      Ja wolę Biblii osobiście nie pytać, bo wyszłaby z tego kolejna religia. Niestety, ale to trochę tak, jakbym zdecydowała się przetłumaczyć książkę z chińskiego na polski. W niektórych kwestiach wolę zdać się na ludzi, którzy znają się na tym lepiej.

      Usuń
  5. Powiem tak kurcze ja bym dała wiele by zamieszkać ze swoim chłopakiem a ślub okej...ale to tylko papier...formalność? Czy on cos zmienia oprócz tego, że szybciej dostanie sie pozyczkę w banku? :)
    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do nie dawna myślałam tak jak Ty
      Pozniej poznałam swojego obecnego męża..i uwierz zmienia się wszystko

      Usuń
    2. Moim zdaniem też bardzo dużo się zmienia. Małżeństwo to nie tylko kredyt w banku, ale do tego trzeba samemu dojść.

      Usuń
  6. temat, który poruszasz jest bardzo wrażliwy i dość kontrowersyjny. Właściwie, to szczerze mówiąc nadal nie rozumiem dlaczego mieszkanie przed ślubem jest grzechem. Tak, jak ktoś napisał wcześniej- pytanie powinno rozpoczynać się od "czy" a nie "dlaczego". Jeśli nie krzywdzę nikogo swoim postępowaniem to niby dlaczego grzeszę? I w jaki sposób umniejszam rolę małżeństwa, skoro jest ono przede wszystkim aktem między dwojgiem ludzi?

    OdpowiedzUsuń
  7. W moim przypadku wspólne zamieszkanie nie wpłynęło na kuszenie i grzeszenie;) Mieliśmy mieszkać razem po ślubie, ale jakoś tak wyszło, że akurat po zaręczynach pojawiła się dobra okazja kupna mieszkania, a przecież nie będzie stało puste;)

    OdpowiedzUsuń
  8. rozumiem oba przekonania, każdy w zależności jak został wychowany, ma inny podgląd na kwestię zamieszkania przed ślubem

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja myślę że każdy powinien robić tak jak mu sumienie podpowiada i pozwala :)

    OdpowiedzUsuń
  10. a mi się wydaję, ze to nie nasza sprawa co kto każdy robi. ja mieszkam z facetem od 4 lat (jestesmy ze sobą 5) i mamy 2-letnie dziecko. ślubu nie mamy a dziecko nie ochrzczone. jesli ten post to kwestia wiary to dla mnie połowa ludzi to hipokryci. ci co biorą śluby koscielne i chrzczą to niech się przyznają sami dla siebie czy w ogole chodzą do kosciola ;).

    śmiac mi sie chce jak leca chrzcic dzieci, a w ogole nie chodza . ja nie jestem wierząca. to co widze wokol siebie to uswiadomilo mi ,ze boga nie ma a kosciol to jedna wielka sekta. ale to rozmowa na dluzej.

    co do seksu..ile tak naprawde czeka do ślubu ?? to chyba musza byc osoby z ery kamienia łupanego. w sumie nikogo dawno nie poznałam aż tak pobożnego. są tez ludzi pobożni na pokaz, ale hipokryzja sie szerzy na maksa.

    skoro ktos nie chodzi do kosciola, nie uszczeszcza to po co chrzcic dziecko? bo babcia, mama, ciocia wujek tak chcą? czy nagle ktos ma taką potrzebe, bo trzeba ochrzcic i JUZ? zresztą dzieci sie powinno chrzcic jak będą tego swiadome, a majac 3 miesiace chyba sie nie jest? ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wszyscy są katolikami. najgorsza jest hipokryzja - panna w ciąży, ale musi mieć welon do ślubu, przecież razem nie mieszkali!

    OdpowiedzUsuń
  12. Odbieranie małżeństwom "pewnych profity, które zarezerwowane są tylko i wyłącznie dla małżeństw" to dla mnie strasznie absurdalny argument. W jaki sposób pary mieszkające razem odbierają im cokolwiek? Bardzo fajnie, że przedstawiłaś argumenty obu stron i postarałaś się spojrzeć na to bezstronnie. Argumenty kościoła niestety zupełnie do mnie nie przemawiają.

    Widzę, że w komentarzach chyba nie pojawiła się jeszcze jedna ważna sprawa - ludzie często czekają ze ślubem, bo, niestety, ślub to droga "impreza". Ksiądz sobie życzy, organista, wszyscy - a skąd młodzi mają mieć na to pieniądze? Osobiście wolałabym kupić sobie ze swoim facetem wspólne mieszkanie niż wyprawiać ślub. :)

    Bardzo fajnie napisany tekst, pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje mi się, że to jest bardzo indywidualna sprawa każdej osoby i jakim prawem ktoś, coś (religia) ma prawo decydować czy mieszkanie ze sobą przed ślubem jest ok? Wydaje mi się, że każdy odpowiada za swoje życie, swoje wybory i nie mnie jest oceniać jak kto żyje i co robi.
    Bardzo rzeczowo przedstawiłaś argumenty

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem zdania, że taka decyzja musi zależeć od obu osób, a nie od tego co mówią im znajomi, rodzina, czy przyjaciele. To te dwie osoby odpowiadają za to co robią i inni nie powinni ich oceniać.
    Podobają mi się Twoje argumenty zarówno dla plusów jak i minusów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mieszkałam przed ślubem z mężem i uważam, że to było bardzo dobre.

    OdpowiedzUsuń
  16. Masz rację, to jest grzech - pod warunkiem, że para jest wierząca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doprecyzowałabym - pod warunkiem, że para deklaruje przynależność do Kościoła Katolickiego. ;)

      Usuń
  17. Najpierw myślę, że należy sobie zadać pytanie co to właściwie jest grzech i na jakiej podstawie stwierdza się, że coś jest grzechem. Jeśli na pojęcie grzechu opiera się na Biblii to nie przypominam sobie, żeby było tam napisane, że kobieta i mężczyzna nie mogą ze sobą mieszkać przed ślubem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej się zgadzam, nie ma tam takiego prawa.
      Moim zdaniem, mianem grzechu określamy złamanie Bożego prawa/nakazu/zakazu.

      Usuń
  18. " ale my jesteśmy tylko ludźmi i grzech jest wpisany w nasze życie" no niby tak, ale mamy mu się jednak przeciwstawiać, bo >za grzech jest śmierć< (Biblia) :- )

    Daleka jestem jednak od straszenia kogokolwiek. Czy od oceniania.
    Po pierwsze musimy sobie zadać pytanie: przeciw komu grzeszymy? Przeciw Kościołowi Katolickiemu czy przeciw Bogu?

    Po drugie: kiedy zaczyna się małżeństwo? Bo chyba nie z chwilą, gdy idziemy do urzędu czy kościoła by tam powiedzieć sobie "Tak"? Jasne, to JEST wiążące (przede wszystkim prawnie) ale jak dla mnie, ślubowanie jest między dwojgiem ludzi, którzy zgodnie zdecydowali, że chcą razem przejśc przez życie dzień po dniu. Dla mnie taką chwilą są zaręczyny.

    Po trzecie: Jeśli ma się zachowywać w określony sposób, to trzeba wiedzieć po co. I jak Koleżanka powyżej krótko zwięźle napisała, że "pod warunkiem że para jest wierząca" to ja mniej więcej tak samo uważam. W życiu bym nie wyskoczyła z tekstem "Grzeszycie!" - w stosunku do znajomych, o których wiem, że nie mają relacji z Bogiem. Bo O TĘ RELACJĘ chodzi w życiu. I od niej, czyli od miłości mogą wypływać dane postawy.Nie na odwrót.

    OdpowiedzUsuń
  19. Hmmm chyba zle czułabym się z tym, że osoba z która jestem, chciałaby ze mną zamieszkać przed ślubem, by mnie "sprawdzić". Ale generalnie uważam, że każdy może robić co chce, o ile nikogo tym nie krzywdzi.

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdaje sobie sprawę ze żyje teraz w grzechu ale z drugiej strony jeśli mielibyśmy żyć na odległość tak naprawdę nigdy byśmy się dobrze nie poznali inaczej byłoby gdyby mieszkał niedaleko mnie. Ale nie żałuję decyzji o wspólnym mieszkaniu. Teraz są takie czasy ze staje się to normalnościa :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zdecydowanie wolę zamieszkać ze swoim partnerem przed ślubem, by sprawdzić jak zachowuje się w domu, jakie ma zachowania, dodatkowo lepiej wracać do domu, gdzie ktoś na Ciebie czeka a nie masz cztery puste ściany.

    OdpowiedzUsuń
  22. Hmm ja mieszkalem przed slubem z zona. Rodzice to zaakceptowali i to dla mnie bylo najwazniejsze. Bzykalismy sie jak kazda para i uwazam to za normalne. Prestalem sie przejmowac tym co mowi pseudo nauka kosciola jak nam z cennikiem slubu wyskoczyli. W mojej miejscowosci jednego ksiedza przylapali z uczennica liceum 16 lat! Drugi od kilku lat posuwa gosposie i ja mam takim sie spowiadac, ze uprawiam seks w gumie..? Kazdy ma prawo samemu decydowac czy zamieszkac przed slubem czy nie. To nie sredniowiecze, ze ktos rzuci klatwe albo nie da odpustu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Hmm ja mieszkalem przed slubem z zona. Rodzice to zaakceptowali i to dla mnie bylo najwazniejsze. Bzykalismy sie jak kazda para i uwazam to za normalne. Prestalem sie przejmowac tym co mowi pseudo nauka kosciola jak nam z cennikiem slubu wyskoczyli. W mojej miejscowosci jednego ksiedza przylapali z uczennica liceum 16 lat! Drugi od kilku lat posuwa gosposie i ja mam takim sie spowiadac, ze uprawiam seks w gumie..? Kazdy ma prawo samemu decydowac czy zamieszkac przed slubem czy nie. To nie sredniowiecze, ze ktos rzuci klatwe albo nie da odpustu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce wciąż ludzie myślą w kategoriach : to się spodoba Kościołowi czy nie?- i jest to wygodne, bo zwalnia z odpowiedzialności przed Bogiem.
      Jeśli ktoś ma takie pytanie, czy coś jest OK czy nie jest, powinien bezpośrednio zapytać Boga .

      Usuń
    2. Fajnie by było móc spytać o coś bezpośrednio Boga.

      Usuń
    3. Zrób to :- ) Nic a nic nie stoi na przeszkodzie :)

      Usuń