Gdy inni szukali tej najładniejszej, wyśnionej i magicznej choinki, ja zastanawiałam się co na nią powieszę, gdy już się jakaś znajdzie. Ludzie zabierali się za przygotowywanie świątecznych potraw a ja szorowałam okna i podłogi próbując zmyć z nich poremontowy kurz i pył. Ostatnie zakupy przed zamknięciem sklepów dla mnie były walką o najpotrzebniejsze artykuły spożywcze i chemiczne, które miały pomóc przetrwać mi te dwa dni...
Okres przedświąteczny jest bardzo napiętym okresem w roku, w którym dużo się dzieje. My postanowiliśmy dołożyć do niego jeszcze przeprowadzkę. Teraz już wiemy z czym to się wiąże i nie żałujemy naszej decyzji, bo pomimo kilku nieudogodnień daliśmy radę. Jesteście ciekawi z czym musieliśmy się zmierzyć?
Po pierwsze, przez przeprowadzkę święta odeszły na dalszy plan. Niby wiedzieliśmy, że się zbliżają, ale w połowie grudnia przestaliśmy panować nad upływem czasu i o tym, że już dzisiaj Wigilia musiała poinformować mnie koleżanka przy zmianie dyżuru na koniec pracy. Musieliśmy również radzić sobie z tym co mamy, bo kto nam przewiezie meble w wigilię albo nawet dzień przed? Mieliśmy łóżko, czynną łazienkę i kuchnię więc czego chcieć więcej? Szczerze powiem, że jakaś szafa by się przydała, bo przez jej brak mieliśmy wieczny bałagan. Ciuchy poupychane w pudłach i ustawione w kąciku, wszechobecny kurz, którego nie jest łatwo się pozbyć. Przeprowadzając się przed świętami skazaliśmy się na kilkudniowe mieszkanie w bałaganie. Do tego część ubrać tu, część tam. Codziennie musiałam wracać do rodziców po jakieś drobiazgi a i tak zawsze czegoś zapomniałam i w drugi dzień świąt, który dla mnie był dniem pracującym obudziłam się i uświadomiłam sobie, że nie mam szczotki do włosów. Musiały wystarczyć mi palce do ich rozczesania i tak ruszyłam w świat.
To nie jest tak, że nasza decyzja nie przyniosła niczego dobrego. Jest co najmniej jeden plus takiej przeprowadzki. Teraz przynajmniej wiemy co jest nam potrzebne w pierwszej kolejności. Nagle zwisające z sufitu żarówki przestały przeszkadzać mi tak bardzo jak brak kosza na pranie w łazience. Bez zmywarki i telewizora też można żyć, ale rolety są jednak niezbędne. Mogłabym jeszcze dużo wyliczać, zwłaszcza, że wprowadziliśmy się do domu, który nie jest jeszcze skończony. Z dalszymi remontami i poprawkami ruszamy jednak dopiero w nowym roku, trzeba odsapnąć, pożyć trochę...
Moje święta były bardzo intensywne i zleciały niewiarygodnie szybko, mimo że całkowicie odstawiłam internet i telewizję. A jak było u Was? Co słychać po świętach?


a ja w Święta kupowałam mieszkanie! i tego zdecydowanie nie polecam...
OdpowiedzUsuńMnie w lutym czeka zmiana mieszkania i zmiana miasta;/
OdpowiedzUsuńMasakra ale z jednej story juz bym chciała mieć własy kąt :D
OdpowiedzUsuńZapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2016/12/parka-khaki-karpacz.html
U nas święta były zupełnie na luzie i bez gorączkowych przygotowań - zresztą już od dawna właśnie takim zasadom hołdujemy :)
OdpowiedzUsuńWam nie zazdroszczę całej tej bieganiny - ale z drugiej strony doskonale rozumiem, że człowiek chce jak najszybciej znaleźć się "na swoim", bo sama też przez to przechodziłam 6 lat temu ;) Najważniejsze, żebyście byli zadowoleni z końcowego efektu - i żeby nowe miejsce Wam służyło :)
Po tym całym szale, najlepsza była chwila, w której sami we dwoje mogliśmy pić herbatę, w NASZYM domu, obserwować co dokonaliśmy i planować dalsze kroki. A to wszystko w świątecznej atmosferze :)
UsuńNa swoim to na swoim. Nie da się tego z niczym porównać.
OdpowiedzUsuńWolność i swoboda :)
UsuńJa rowniez sie przeprowadzalem w święta;) tyle ze wielkanocne. Dokladnie w wielka sobotę o 21 ostatnie rzeczy wnioslem do mieszkania;) ciekawe przeżycie.
OdpowiedzUsuńMożna było zająca wielkanocnego o pomoc poprosić :)
Usuńna przeprowadzkę, to chyba nigdy nei ma dobrego czasu :) dla mnie to zawsze przymus, chociaż wiadomo, że zawsze się czeka na nowe, i fajnie się od nowa zaczyna. ale nie lubię... tej całej otoczki
OdpowiedzUsuńNa szczęście ominęła mnie przeprowadzka świąteczna jak sie przeprowadzałam było ot po za świętami
OdpowiedzUsuńojeju ale zmiany!
OdpowiedzUsuńWażne, że na lepsze!
UsuńFakt, Święta miałaś interesujące ;-) PS. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :-) Przede wszystkim zdrówka dla siebie i najbliższych ;-)
OdpowiedzUsuńZawsze jakieś urozmaicenie :D Dziękuję i wzajemnie! Pozdrawiam!
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPewnie nigdy nie ma dobrego momentu. My z kolei przeprowadzaliśmy się, gdy córka miała 3 miesiace, więc zdecydowanie wolałabym waszą sytuację. Zwłąszcza, że świeta i tak zawsze spędzamy u rodziców, więc i przygotowań mało.
OdpowiedzUsuńUważam, że przeprowadzka w okresie przedświątecznym jest jak najbardziej wykonalna, ale warto wówczas skorzystać z usług profesjonalistów. Renomowane biuro nieruchomości posiadające pozytywne opinie w internecie z pewnością pomoże Ci szybko odnaleźć wymarzone mieszkanie w dobrej cenie. Przy tak poważnej sprawie warto zasięgnąć porady fachowców, którzy doskonale znają rynek.
OdpowiedzUsuńPrzeprowadzka w okresie przedświątecznej jak najbardziej ma sens, ale tylko wówczas jeśli zadbamy o odpowiedni transport. Solidna przyczepa dwuosiowa wykonana z najwyższej jakości stali umożliwi Ci sprawny transport wszystkich mebli. Z czystym sumieniem mogę polecić Wam zakup takiej przyczepy - zaręczam, że będzie ona przez Was często użytkowana.
OdpowiedzUsuń