Czy przeprowadzka w okresie przedświątecznym to dobry pomysł?


W tym roku świąteczna gorączka mnie ominęła, ale to nie tak, że byłam od niej całkowicie wolna. Ona przyszła tylko w nieco innej formie. Zmieniła się w gorączkę przeprowadzkową!

Gdy inni szukali tej najładniejszej, wyśnionej i magicznej choinki, ja zastanawiałam się co na nią powieszę, gdy już się jakaś znajdzie. Ludzie zabierali się za przygotowywanie świątecznych potraw a ja szorowałam okna i podłogi próbując zmyć z nich poremontowy kurz i pył. Ostatnie zakupy przed zamknięciem sklepów dla mnie były walką o najpotrzebniejsze artykuły spożywcze i chemiczne, które miały pomóc przetrwać mi te dwa dni...


Okres przedświąteczny jest bardzo napiętym okresem w roku, w którym dużo się dzieje. My postanowiliśmy dołożyć do niego jeszcze przeprowadzkę. Teraz już wiemy z czym to się wiąże i nie żałujemy naszej decyzji, bo pomimo kilku nieudogodnień daliśmy radę. Jesteście ciekawi z czym musieliśmy się zmierzyć?

Po pierwsze, przez przeprowadzkę święta odeszły na dalszy plan. Niby wiedzieliśmy, że się zbliżają, ale w połowie grudnia przestaliśmy panować nad upływem czasu i o tym, że już dzisiaj Wigilia musiała poinformować mnie koleżanka przy zmianie dyżuru na koniec pracy. Musieliśmy również radzić sobie z tym co mamy, bo kto nam przewiezie meble w wigilię albo nawet dzień przed? Mieliśmy łóżko, czynną łazienkę i kuchnię więc czego chcieć więcej? Szczerze powiem, że jakaś szafa by się przydała, bo przez jej brak mieliśmy wieczny bałagan. Ciuchy poupychane w pudłach i ustawione w kąciku, wszechobecny kurz, którego nie jest łatwo się pozbyć. Przeprowadzając się przed świętami skazaliśmy się na kilkudniowe mieszkanie w bałaganie. Do tego część ubrać tu, część tam. Codziennie musiałam wracać do rodziców po jakieś drobiazgi a i tak zawsze czegoś zapomniałam i w drugi dzień świąt, który dla mnie był dniem pracującym obudziłam się i uświadomiłam sobie, że nie mam szczotki do włosów. Musiały wystarczyć mi palce do ich rozczesania i tak ruszyłam w świat. 

To nie jest tak, że nasza decyzja nie przyniosła niczego dobrego. Jest co najmniej jeden plus takiej przeprowadzki. Teraz przynajmniej wiemy co jest nam potrzebne w pierwszej kolejności. Nagle zwisające z sufitu żarówki przestały przeszkadzać mi tak bardzo jak brak kosza na pranie w łazience. Bez zmywarki i telewizora też można żyć, ale rolety są jednak niezbędne. Mogłabym jeszcze dużo wyliczać, zwłaszcza, że wprowadziliśmy się do domu, który nie jest jeszcze skończony. Z dalszymi remontami i poprawkami ruszamy jednak dopiero w nowym roku, trzeba odsapnąć, pożyć trochę...

Moje święta były bardzo intensywne i zleciały niewiarygodnie szybko, mimo że całkowicie odstawiłam internet i telewizję. A jak było u Was? Co słychać po świętach?
 

Melduję Gotowość

Mam na imię Marta i nie potrafię napisać nic o sobie. Nigdy nie umiałam. Co mogę powiedzieć? Jestem straszną niezdarą i niesamowicie pragnę zostać dobrą żoną i matką. W każdym wpisie zdradzam się po trochę więc jeżeli jesteś zainteresowany moją osobą to czytaj, na zdrowie ;)

17 komentarzy:

  1. a ja w Święta kupowałam mieszkanie! i tego zdecydowanie nie polecam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie w lutym czeka zmiana mieszkania i zmiana miasta;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Masakra ale z jednej story juz bym chciała mieć własy kąt :D

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2016/12/parka-khaki-karpacz.html

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas święta były zupełnie na luzie i bez gorączkowych przygotowań - zresztą już od dawna właśnie takim zasadom hołdujemy :)

    Wam nie zazdroszczę całej tej bieganiny - ale z drugiej strony doskonale rozumiem, że człowiek chce jak najszybciej znaleźć się "na swoim", bo sama też przez to przechodziłam 6 lat temu ;) Najważniejsze, żebyście byli zadowoleni z końcowego efektu - i żeby nowe miejsce Wam służyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tym całym szale, najlepsza była chwila, w której sami we dwoje mogliśmy pić herbatę, w NASZYM domu, obserwować co dokonaliśmy i planować dalsze kroki. A to wszystko w świątecznej atmosferze :)

      Usuń
  5. Na swoim to na swoim. Nie da się tego z niczym porównać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja rowniez sie przeprowadzalem w święta;) tyle ze wielkanocne. Dokladnie w wielka sobotę o 21 ostatnie rzeczy wnioslem do mieszkania;) ciekawe przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można było zająca wielkanocnego o pomoc poprosić :)

      Usuń
  7. na przeprowadzkę, to chyba nigdy nei ma dobrego czasu :) dla mnie to zawsze przymus, chociaż wiadomo, że zawsze się czeka na nowe, i fajnie się od nowa zaczyna. ale nie lubię... tej całej otoczki

    OdpowiedzUsuń
  8. Na szczęście ominęła mnie przeprowadzka świąteczna jak sie przeprowadzałam było ot po za świętami

    OdpowiedzUsuń
  9. Fakt, Święta miałaś interesujące ;-) PS. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :-) Przede wszystkim zdrówka dla siebie i najbliższych ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jakieś urozmaicenie :D Dziękuję i wzajemnie! Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pewnie nigdy nie ma dobrego momentu. My z kolei przeprowadzaliśmy się, gdy córka miała 3 miesiace, więc zdecydowanie wolałabym waszą sytuację. Zwłąszcza, że świeta i tak zawsze spędzamy u rodziców, więc i przygotowań mało.

    OdpowiedzUsuń