Kobieta i mężczyzna to dwa zupełnie inne światy.


Pozornie jesteśmy tacy sami, w rzeczywistości różnimy się od siebie dosłownie wszystkim. Kobieta i mężczyzna to dwa różne światy. Inaczej myślimy, kochamy i przeżywamy. To prawda stara jak świat, której czasami nie zauważamy.

Mark Gungor nie boi się jednak rozmawiać o tym, co nas różni. Nie boi się również rozmawiać o miłości i małżeństwie pełnym gnoju. W książce "Więcej śmiechu dla dobra małżeństwa" Oficyny Wydawniczej Vocatio po raz kolejny porusza tego typu tematykę.

Książka złożona jest z czterech głównych części, a o każdej z nich można by rozmawiać godzinami. W pierwszej części Mark Gungor stara się wytłumaczyć czytelnikowi, że małżeństwo to nie bajka lecz ciężka, codzienna praca nad sobą. Autor próbuje również uświadomić ludzi, że do każdego małżeństwa dołączony jest gnój. Musimy liczyć się z tym, że czasami będzie ciężko i że zawsze tak jest. Kłótnie wcale nie oznaczają, że związek niema już sensu, to nie jest kwestia złego dobrania się lecz złego postępowania.


"Jeżeli spodziewałaś się życia na fali euforii, a mianowicie tego, że będą was budzić świergoczące ptaszki, króliczki będą odkurzać dywany, a wiewiórki zmywać po obiedzie- naćpałaś się ostro małżeńskiej marihuany."

"Dobre małżeństwo jest owocem pracy, nie łutu szczęścia. U jego podstaw leży pragnienie znalezienia kogoś, kogo można i da się kochać, a nie kogoś, kto spełni wszystkie nasze oczekiwania."

Druga część książki skupia się w większości na pokazaniu różnic pomiędzy kobietami a mężczyznami. Czasami staramy się je ukryć, zamaskować, ale to nie prowadzi do niczego dobrego. Musimy mieć świadomość, wiedzieć co nas łączy, a do czego podchodzimy zupełnie inaczej. Tylko dzięki wzajemnemu poznaniu się będziemy potrafili się zrozumieć i ograniczyć ilość kłótni. Czasami wydaje nam się, że jesteśmy cudowni dla naszych partnerów, bo traktujemy ich tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani. To kompletna bzdura, bo z góry zakładamy, że druga osoba pragnie tego samego co my. Nawet nie próbujemy jej poznać, dowiedzieć się co sprawia jej przyjemność. Na siłę upodabniamy do siebie tą drugą osobę. 

"Kobiety chcą doświadczać niekończącej się romantycznej miłości i jednocześnie mieć w mężu najlepszego przyjaciela. Faceci zaś chcą mieć seks, wiele seksu, kiedy tylko tego zapragną. Ach, marzenia."

"Jeśli umieścilibyśmy na bezludnej wyspie grupę dzieci, dziewczynki zrobiłyby sobie lalki z patyków i bawiły się w dom, chłopcy wyłoniliby przywódcę i ruszyli na polowanie."

"Dobra komunikacja jest dla związku jak łyk świeżego powietrza- pozwala mu oddychać. Bez umiejętności w tej dziedzinie pary duszą się zgniłym powietrzem zawiedzionych oczekiwań."

"Dzisiaj cała zachodnia cywilizacja jest dzika. Wiele pokoleń chłopców nie stało się mężczyznami- są skoncentrowanymi na sobie egoistami, myślącymi jedynie o przyjemnościach. Tych chłopców wychowały niepewne, niedowartościowane mamy, nastawione jedynie na zaspokajanie potrzeb mężczyzn i niczego w zamian nieżądające."


W książce znajdziemy również parę słów na temat seksu. Właściwie znajdziemy tu dość dużo słów na ten temat, bo cała część trzecia skupia się właśnie na seksie,  Mark Gungor stara się wytłumaczyć dlaczego te kwestie są powodem wielu kłótni i co robić, aby dojść do porozumienia. Podpowiada co z czym i dlaczego tak a nie inaczej. Dowiemy się dlaczego zdaniem autora pornografia, masturbacja i prezerwatywy mają negatywny wpływ na całe seksualne życie człowieka. Muszę przyznać, że byłam niesamowicie zaskoczona, gdy dowiedziałam się, że niektóre pary kochają się z pornosem włączonym w tle. Nie należę do nadwrażliwych kobiet, ale już po jednej takiej akcji czułabym się wyjątkowo źle, nieseksownie i mało atrakcyjnie.

"Ludzie, którzy czują głód na samą myśl o jedzeniu i poddają się temu głodowi, szybko zaczynają chorować na otyłość. Podobnie rzecz się ma z osobami, które domagają się seksu za każdym razem, gdy najdzie je ochota."

"Jedyną grą wstępną, jakiej facet potrzebuje, jest dostęp do tlenu. Dopóki ma czym oddychać, jest gotowy na seks."

Ostatnia, czwarta część okazała się być dla mnie najbardziej pouczającą. Autor porusza tu tematy kłótni, nieuczciwych zagrań i tego, co dzieje się z człowiekiem po rozwodzie, który dla wielu nie jest niczym złym. Społeczeństwo jest bardzo egoistyczne, pragnie szczęścia i łatwego życia. Ludzie uważają, że nie warto trwać w małżeństwie, które sprawia, że są smutni. Starają się uciekać od problemów, które pojawiają się również w ich kolejnych związkach. Wina zawsze leży po obu stronach, jeżeli tego nie zrozumiemy to nigdy nie będziemy tworzyć szczęśliwego związku.

"Poza tym w związku i tak nie da się uniknąć konfliktów, nawet jeśli  zamieciemy pod dywan większość z nich- w końcu zgromadzimy tam zbyt wiele śmieci i zacznie po prostu śmierdzieć."

"Nie mam nic do jednorazowych pieluch, ale nie lubię, gdy ludzie wyrzucają do śmieci swoje małżeństwo, kiedy tylko pojawi się w nim odrobina smrodu."

"Stale mnie zadziwia, że niektórzy ludzie są bardziej przywiązani do swojej bielizny niż do świętej przysięgi małżeńskiej."

Mark Gungor po raz kolejny dał mi wspaniałą lekcję i wzbogacił moją wiedzę na temat miłości i związków. Chciałabym, abyście i Wy dali mu szansę. Mam nadzieję, że przytoczenie słów autora w jakimś stopniu Was do niego przekona. Należy mieć jednak na uwadze, że słowa te zostały wyciągnięte z pewnego kontekstu a sam autor już we wstępie książki zaznaczył, że będzie posługiwał się uogólnieniami. Czasami miałam wrażenie, że czytam o sobie, innym razem, że o moich bliskich. Słowa zawarte w tej książce są tak prawdziwe, że każdy w opisywanych przykładach znajdzie sytuacje z własnego życia. To świetna okazja, aby spojrzeć na swoje małżeństwo z boku i rozpocząć pozytywne zmiany!`

Melduję Gotowość

Mam na imię Marta i nie potrafię napisać nic o sobie. Nigdy nie umiałam. Co mogę powiedzieć? Jestem straszną niezdarą i niesamowicie pragnę zostać dobrą żoną i matką. W każdym wpisie zdradzam się po trochę więc jeżeli jesteś zainteresowany moją osobą to czytaj, na zdrowie ;)

17 komentarzy:

  1. Mam wrażenie, że ta książka jest w większości oparta na stereotypach. Jakoś nie do końca przystaje do mojego postrzegania świata. Już kiedy czytałam recenzję, podniosło mi się ciśnienie (zwłaszcza fragment o lalkach na plaży). Chyba nie dałabym rady przeczytać całości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie jest oparta na stereotypach. Wręcz przeciwnie, walczy ze stereotypami. Autor przytacza fragmenty naukowych badań, podaje źródła, na których opiera swoje twierdzenia. Tak jak napisałam na końcu, to tylko fragmenty, które są wyrwane z pewnego kontekstu.

      Usuń
  2. Osobiście o relacjach damsko-męskich polecam Ci książkę "5 języków miłości" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja chętnie ją sobie kupię. Wypowiem się, jak przeczytam:) Brzmi zachęcająco. I bardzo prowokacyjnie. Może być niezła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest niezła, naprawdę. Szczerze ją polecam :)

      Usuń
  4. Przyznam, że jakoś specjalnie nie zachęciła mnie ta książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może muszę sobie dać spokój z recenzjami, bo zniechęciłam tylu ludzi do naprawdę dobrej książki ;)

      Usuń
  5. To zupełnie nie dla mnie, jakoś oparcie na stereotypach mi nie pasuje :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem ta książka nie jest oparta na stereotypach. Autor bardzo trafnie argumentuje swoje zdanie odnosząc się chociażby do badań naukowych.

      Usuń
  6. Kurczę...Ja też mam nieodparte wrażenie, że autor podchodzi do tematu przez pryzmat zbyt wielu stereotypów (tak przynajmniej wynika z przytoczonych fragmentów). Ja na bezludnej wyspie ruszyłabym na polowanie razem z chłopcami - nie ma co wrzucać wszystkich kobiet czy wszystkich mężczyzn do jednego worka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor już na samym początku zaznaczył, że będzie się posługiwał uogólnieniami i że zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy są tacy sami i niektóre porównania się nie sprawdzą. Ja też niektóre rzeczy robiłabym inaczej niż większość kobiet. Najwidoczniej źle dobrałam cytaty, jak tak teraz je czytam to faktycznie nie przedstawiają treści książki. Ja wiem co było dalej, po tych słowach, dlatego rozumiem je inaczej.

      Usuń
  7. Książka wydaje się być ciekawa. Czasem warto na związki popatrzeć z perspektywy i zobaczyć wszystkie strony medalu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza, że przykłady przytoczone w książce są bardzo życiowe i prawdziwe.

      Usuń
  8. Genialny wpis! Musze koniecznie zdobyc ta ksiązkę, a cytat "Jeżeli spodziewałaś się życia na fali euforii, a mianowicie tego, że będą was budzić świergoczące ptaszki, króliczki będą odkurzać dywany, a wiewiórki zmywać po obiedzie- naćpałaś się ostro małżeńskiej marihuany." rozwalil mnie na calego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W całej książce jest jeszcze dużo innych, wspanialszych słów, ale musiałabym przytoczyć całą stronę żeby osoba nieczytająca książki mogła dobrze to zrozumieć.

      Usuń
  9. O kurczę... bo nic bardziej twórczego nie przychodzi mi teraz do głowy ;) Trafiłam tu poprzez Twój post na Google+, tytuł tak mnie zaintrygował, że aż musiałam tu wejść i...o kurcze :) Świetna recenzja, na prawdę! Muszę zacząć szukać tej książki i koniecznie ją przeczytam. Wow... :)
    Pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń