Moja własna wigilijna opowieść.


Święta są już coraz bliżej. Dzielą nas od nich zaledwie godziny. Z tego powodu mam coś dla Was. Stworzyłam bajkę- moją własną wersję "Opowieści wigilijnej".



Przez okno wpadają strugi światła rzucane przez uliczną latarnię. Patrzę jak kurz tańczy w półświetle i opowiada historię śliczną. Adrian śpi obok mnie i cichutko chrapie. Już prawie zasypiam, aż tu nagle przede mną jakieś licho staje! Patrzę, oczy przecieram i widzę jakby ducha, zjawę... sama nie wiem. On nie patrzy na mnie jak na Scrooge'a z "Opowieści wigilijnej". Uśmiecha się i przedstawia jako Duch Świąt Bożego Narodzenia. Wyciąga rękę i zabiera mnie w podróż... Chce mi pokazać jak smak zmieniło się u mnie postrzeganie świąt. 

Duch prowadzi mnie w świat przeszłości. Zapach świeżej sosny miesza się z zapachem pomarańczy. Moje zmysły szaleją. Pamiętam ten moment, który teraz staje przed moimi oczami. Smak gorzkich łez mnie zalewał gdy tata opłatek łamał i kolędy śpiewał. Serce za bliskimi co odeszli magię truje. W mej buzi smak ostrego barszczu wciąż czuję. Pomarańczowiec mamy tak wyrazisty w smaku i sernik słodki pieszczą się z mym podniebieniem. Jednak czuć tu smutek, żal i utęsknienie. Smaki słodkie i ostre na stole się mieszają, jednak łzy wszystko goryczą skrapiają. Wszystko wiruje...

Miejsce to samo, ludzie też. Jednak nieco starsi + 1. Znów przy świątecznym stole zasiadają trzy pokolenia. Już nigdzie nie widać łez, wszyscy starają się, aby Filip poczuł magię świąt. Magiczne w tym jest to, że sami również ją odnajdują. Świerk pachnie intensywnie. Zapach drzewka miesza się z wiszącymi na nim pierniczkami. Przypomnę sobie smak słodkiego lukru, którego nie miałam w ustach od lat! Barszcz tradycyjnie odrobinę za ostry. Pomarańczowiec i sernik nieodłączni towarzysze osładzają wieczór wigilijny. Najważniejsze, że nie ma już smaku goryczy. Wszystko jest wyraziste, silne, aromatyczne... Święta pachną, brzmią i smakują jak ŚWIĘTA!!! Wirujemy...

Wiem, że jesteśmy w przyszłości, jednak nie otwieram oczu. Boję się! Duch mnie popycha i ląduję obok Adriana. Nie zgadniecie co czuję... Tak, tak to zapach świerku i pomarańczy. W tym roku święta smakują samymi słodkościami. Jest nas więcej. Jest Adrian i nasze dzieci. W dodatku z jednej, trzypokoleniowej wigilii ruszam na kolejną, czteropokoleniową!Mój świat jest teraz oazą szczęścia i miłości. Nawet tradycyjnie za ostry barszcz wydaje się słodki. Pomarańczowiec i sernik nadal zajmują honorowe miejsce. Kolejny raz wszystko wiruje...

Budzi mnie zapach świątecznej kawy... Wstaję spokojna, bo wiem, że święta znów będą smaczne i piękne!

Ten wpis powstał w ramach "Wspólnego blogowania przy choince", którego pomysłodawczynią jest Paulina z bloga Oli Loli New Life.

Z okazji zbliżających się świąt chciałabym życzyć Wam wszystkiego co najlepsze. Chciałabym, abyście odnaleźli magię tych świąt i potrafili się nimi cieszyć. Życzę Wam, abyście przy świątecznym stole czuli się sobą i byli zrelaksowani i spokojni. Spędźcie te święta z osobami, które naprawdę kochacie i dajcie im z siebie wszystko. Trzymajcie się cieplutko, ja pojawię się tu dopiero po świętach. 

Melduję Gotowość

Mam na imię Marta i nie potrafię napisać nic o sobie. Nigdy nie umiałam. Co mogę powiedzieć? Jestem straszną niezdarą i niesamowicie pragnę zostać dobrą żoną i matką. W każdym wpisie zdradzam się po trochę więc jeżeli jesteś zainteresowany moją osobą to czytaj, na zdrowie ;)

5 komentarzy:

  1. Pięknie napisane:) zdrowych świąt! Jak będą zdrowe, to i wesołe:) Jak to barszcz zbyt ostry?;P u mnie zawsze odwrotnie:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczytanych Świąt i bogatego Mikołaja!

    OdpowiedzUsuń
  3. Łał <3 Świetnie piszesz! Wesołych :*

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2016/12/merry-christmas.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Wesołych Świąt Kochana :* Spełnienia marzeń :*

    OdpowiedzUsuń