Jak prawidłowo podzielić obowiązki domowe.


Dorosłość ma swoje przywileje, ale także obowiązki. Dorosły człowiek musi dbać nie tylko o siebie, ale także o bliskich i dom. Sprawiedliwy podział domowych obowiązków dla wielu par wydaje się pojęciem abstrakcyjnym, czymś niemożliwym do zrealizowania. Wiele par nie potrafi odpowiedzieć sobie na pytanie, jak prawidłowo podzielić obowiązki domowe.

W moim związku kłótnie w tym temacie są rzadkością. Pomimo zaledwie kilkuletniego stażu zdążyliśmy nauczyć się uzupełniać. Myślę, że właśnie wzajemne uzupełnianie się jest kluczem do sukcesu. Jeżeli macie problem z prawidłowym podziałem obowiązków domowych to może dokładne przeanalizowanie wniosków, które mi się nasunęły w jakiś sposób Wam pomoże.

Przede wszystkim trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie co tak właściwie oznacza "prawidłowo". Prawidłowo, czyli jak? Społeczeństwo coraz bardziej narzuca nam pewien sposób postępowania zasłaniając się równouprawnieniem. Coraz większa liczba osób uważa, że każdą domową czynność należy robić po połowie. Skoro jednego dnia naczynia zmywa kobieta to następnego musi to zrobić mężczyzna. Jeżeli wczoraj za nanoszenie drewna i palenie w piecu odpowiedzialny był partner to dzisiaj musi to robić partnerka. Wydawałoby się, że to najbardziej sprawiedliwy układ i z tym się zgodzę. Jest sprawiedliwie, tylko czy wygodnie i komfortowo dla obu stron? Moim zdaniem prawidłowo to tak, aby obie strony były tym podziałem usatysfakcjonowane. Jeżeli chcesz zrobić coś "prawidłowo" to najpierw zastanów się co to słowo oznacza dla Twojego związku. Chcesz poznać moje zdanie na temat tego, jak prawidłowo podzielić obowiązki domowe?


Czego należy unikać ustalając podział obowiązków?

Stereotypowego myślenia. Pomimo równouprawnienia niektóre sprawy przypisane są wyłącznie kobietom a inne mężczyznom. Facet, który zmywa naczynia lub gotuje wcale nie jest przez to ani mniej ani bardziej męski. Często spotykam się ze zdziwieniem w oczach moich rozmówczyń, gdy przy rozmawianiu o tym "Co dziś na obiad" odpowiadam "Jeszcze nie wiem, mąż gotuje". Wtedy najczęściej słyszę "Hehe, to święto". Najlepszy jest jednak wyraz twarzy innych po odpowiedzi "No nie święto, codzienność. W naszym domu mąż gotuje częściej niż ja". Idąc tym tokiem rozumowania kobieta, która wrzuca drewno też nie jest przez to mniej kobieca, ale nie jest też żadną bohaterką. Nie należą jej się za to brawa.

Słuchania rad innych. Nie słuchaj, gdy ktoś mówi "A u nas to ja robię to i to, a mąż tamto i owamto. U Was też taki podział się sprawdzi". No właśnie niekoniecznie. Każdy człowiek jest inny i ma inne predyspozycje. Słuchajcie tylko i wyłącznie siebie. Gdy usiądziecie i porozmawiacie to całkiem przez przypadek może się okazać, że Twój partner to w sumie lubi zamiatać czy zmywać naczynia, bo go to odpręża. Może i Ty odkryjesz, że któraś z domowych czynności wcale nie jest dla Ciebie taka uciążliwa?

Sztywnego trzymania się wyznaczonych zasad. Jeżeli widzisz, że miłość Twojego życia ma gorszy dzień to śmiało możesz ją wyręczyć. Jeżeli jedna ze stron zostaje w domu sama na dłuższy czas to wszystkie obowiązki spadają na nią. Wyobrażasz sobie nie myć naczyń przez tydzień, bo Twoja partnerka wyjechała na tygodniowe szkolenie a według Waszego podziału zmywanie należy do niej? Wyobrażasz sobie, że przez tydzień nie będziesz paliła w piecu i siedziała w zimnym, bo Twój partner wyjechał? Co innego, gdy zostajecie w domu sami na kilka godzin. W takim przypadku ja mam pewność, że koło pieca będzie na mnie czekało przygotowane wcześniej drewno, a mąż wie, że brudne pranie czeka w koszu na mój powrót. On wie, że nie musi z nim nic robić.

Bagatelizowania obowiązków drugiej osoby. Jeżeli wydaje Ci się, że ta druga osoba ma lepiej to spróbuj zamienić się z nią obowiązkami na kilka dni. Być może okaże się, że już na samym początku dokonaliście złego podziału i w odwrotnych rolach czujecie się lepiej. Jeżeli jednak okaże się, że nie dałbyś rady, gdybyś znalazł się na innym miejscu to nie bagatelizuj tego, co robi druga osoba. Przykład? Przez jakiś czas uważałam, że płacenie rachunków to mało wymagające zajęcie. Co trudnego i ciężkiego jest w spędzeniu kilku minut przed laptopem? Ano jednak coś jest, bo nie dość, że spędziłam przed tym laptopem z trzy razy więcej czasu niż mój mąż to jeszcze straciłam na to tyle energii ile zazwyczaj potrzebuję na ogarnięcie podłóg w całym domu. 

Krytykowania. Jeżeli wiecznie krytykujesz tą drugą osobę i wypominasz błędy to nie dziw się, że ona się zniechęca. Obiad był za słony? Smugi na oknie? Zafarbowane pranie? Uśmiechaj się i chwal, no chyba, że sytuacja powtarza się nagminnie. Wtedy delikatnie zasugeruj, że mogłoby być lepiej. Unikaj sformułowań "Ty nic nie potrafisz", "Zostaw! Zrobię to lepiej". Nie wyręczaj, po prostu uzbrój się w cierpliwość. 


O czym należy pamiętać ustalając podział obowiązków?

O włączeniu do podziału wszystkich obowiązków. Obowiązki domowe to nie tylko te czynności, które wykonuje się w obrębie domu. Idąc tym tokiem rozumowania do sprzątania, gotowania i opiece nad dziećmi należy dorzucić jeszcze pracę zarobkową, robienie zakupów, płacenie rachunków, dbanie o ogród, drobne prace remontowo-budowlane. Czasami może okazać się, że ta druga osoba ma więcej obowiązków poza domem niż ta pierwsza w domu. 

O szacunku i docenianiu. Nie wchodź w obłoconych butach na świeżo umytą podłogę i nie wywracaj całej szafy do góry nogami w poszukiwaniu koszulki. Szanuj to, co robi dla Waszego związku ta druga osoba. To nie jest tak, że to jej obowiązek i nie należy jej się za to żadne miłe słowo. Chcesz być doceniany? Więc i Ty doceniaj.


Coraz częściej spotykam się z sytuacją, w której codzienne czynności dzielą ludzi zamiast ich łączyć. Zastanawiam się w czym tkwi problem. Panie bardzo często narzekają na swoich partnerów. Czy tylko mi trafił się wyjątkowy okaz? Czy może kobiety zaczynają za dużo wymagać nie dając przy tym nic od siebie? Jak myślicie?

Mam jednak nadzieję, że Wy doskonale wiecie jak prawidłowo podzielić obowiązki domowe a Wasze związki są udane i zgodne. Jeżeli nie to życzę Wam tego. Wiedzcie, że to da się zrobić!

Pamiętajcie, że nie musicie wpasowywać się w żadne ramy. Nie przejmujcie się, gdy ktoś mówi, że Wasze metody są starodawne lub że za bardzo staracie się iść z duchem czasu. To Wam ma być dobrze, a innym nic do tego. Róbcie tak, abyście byli szczęśliwi. 

Melduję Gotowość

Mam na imię Marta i nie potrafię napisać nic o sobie. Nigdy nie umiałam. Co mogę powiedzieć? Jestem straszną niezdarą i niesamowicie pragnę zostać dobrą żoną i matką. W każdym wpisie zdradzam się po trochę więc jeżeli jesteś zainteresowany moją osobą to czytaj, na zdrowie ;)

29 komentarzy:

  1. Chyba muszę komuś zasugerować zamianę 😉 Ciekawe jak by nam to wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem szacunek jest najważniejszy, należy docenić pracę drugiej osoby ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczera rozmowa i myślę, że wszystko da się fajnie ustalić, chyba że partner ma bardzo konserwatywne poglądy na temat obowiązków domowych, wtedy może być trudniej... U mnie na szczęście nie mam z tym problemów i obowiązki dzielimy między siebie wg uznania;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja akurat z tym nie mam problemu i świetny wpis :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/01/winter-blue-sweater.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam nie uznaje gadanie wszystkich tych ruchow o rownouprawnieniu. Przejmowac sie tym co ktoś mowi na temat mojego zwiazku? Szkoda zycia na nerwy. Olac tych wszystkich ekspertow, ktorych jedynym zyciowym sukcesem bylo siedzenie w puerwszej lawce na pasterce. Facet na pomagac i c... U mnie w domu wiejszosc rzeczy robi żona. Ja robie, wszystko co umiem robic. Nie bede pisal, ze scieram kurze, odkurzam i gotuje bo tak nie jest. Mogę obrac warzywa przygotowac wszystko co trzeba i tyle. Po co mam sie denerwowac 10 minut szukajac naczyn;) dobrze to napisalas. A te wszystkie kobiety co narzekaja na swoich chlopow chyba wiedzialy co robia, kiedy sie z nimi wiazaly. Moze liczyly na to, ze ich zmienią?? Taaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow co za podejście ....ja nie muszę męża prosić o nic sam wszystko robi sprząta gotuje jak trzeba śmieci wynosić i naprawia wszystko co ja psuję ;) a jestem psuj..Nie wyobrażam sobie żeby nie miała pomocy męża lub w np 10 %...to torchu stary stereotyp że baba gotuje wychowuje sprząta itp a chłop pracuje i pije ....to już nie lata 90 ..

      Usuń
    2. A mi się oba podejścia podobają, bo Wam jest tak dobrze (i z tego co wywnioskowałam Waszym partnerom też). Jeżeli kobieta lubi zajmować się domem i taką drogę dla siebie wybrała to tylko i wyłącznie decyzja jej i jej partnera. Skoro od męża oczekuje tylko tego, żeby ją utrzymywał to też dobrze. Każdy powinien ustalić podział obowiązków w taki sposób, aby być szczęśliwym a nie w taki jaki teraz jest modny.

      Usuń
  6. Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś :). U nas na początku wspólnego mieszkania razem, to Mąż częściej gotował, bo przeważnie to on pierwszy wracał z pracy do domu. Teraz role się odwróciły, bo to ja częściej w porze obiadowej jestem w domu. Dlatego tak ważne jest, by stale kontrolować podział obowiązków i w razie konieczności być elastycznym w kwestii zmian. Nie mogę powiedzieć, że jestem najszczęśliwsza z tego powodu, że gotuję (bo tego nienawidzę), ale po prostu tak jest wygodniej dla wszystkich. Mąż z kolei zajmuje się odkurzaniem, czy sprzątaniem łazienki :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też te najważniejsze obowiązki, które trzeba zrobić "na już" robi ta osoba, która akurat jest w domu/ma więcej czasu. Też nie mamy sztywno podzielonych obowiązków, ale są rzeczy, które z automatu robię albo ja albo mąż.

      Usuń
  7. ja z mężem nie mamy podziału robimy razem przeważnie wszystko ;) jak jest praca np sprzątanie / gotowanie
    to ja gotuję a mój mąż sprząta ;) nie mamy jakiś określonych warunków / zasad :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam szczerze, że czytając słowo "prawidłowo" w tytule wpisu zastanawiałam się, czy będziesz nawoływać do tego, aby wszystko było po połowie i żeby się za tego naszego lenia (czyt. partnera) ostro zabrać. A napisałaś ten post tak mądrze i od serca. Serio, wszystko mi się tu podoba - i to, że zwracasz uwagę na to, by wziąć pod uwagę obowiązki poza domem, i o to, żeby nie krytykować tego, jak ktoś sprząta, gotuje, robi zakupy... Kupiłaś mnie tym postem, będę wpadać. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę podesłać Twój test narzeczonemu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Grunt to jasne wyrażanie swoich potrzeb i oczekiwań + odrobina dobrej woli i chęci pójścia na kompromisy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny tekst, grunt to organizacja i kompromis

    OdpowiedzUsuń
  12. Twój tekst powinien przeczytać mój mąż. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. U nas podział obowiązków jest czymś oczywistym - i bardzo często nie przebiega on na linii tradycyjnych, stereotypowych podziałów ról ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmmm...w naszym domu faktycznie ja mam więcej obowiązków domowych ale tylko dlatego, że mąż pracuje 12 godzin dziennie i przyjeżdża do domu dosłownie padnięty. Chyba, że ma dzień wolny to stara mi się pomóc w czym tylko może :)

    OdpowiedzUsuń
  15. z tym bagatelizowaniem to najczęściej kobieta sie stara a facet myśli że mu sie należy

    OdpowiedzUsuń
  16. U nas na ma sztywnego podziału, poza niektórymi czynnościami, które już przyjelismy na swoje barki. Mąż wynosi smieci, wykonuje większe fizyczne prace w mieszkaniu, wynosi rzeczy do piwnicy. Ja za to piorę i pracuje. Co do gotowania, to jest to u nas różnie, czasem ja, czasem mąż. A jeśli chodzi o sprzątanie, to zazwyczaj w weekend robimy podziały - ja kuchnia i sypialnia, mąż łazienka i pokoje. Wydaje mi się, że w obowiązkach domowych jesteśmy zgrani :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Lista obowiązków z podpisami obu osób to chyba najlepsze rozwiązanie. Oczywiście nic nie stoi na drodze by część domowych obowiązków wykonywać razem lub na zmianę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Hm.. :) u nas jakoś tak naturalnie to wyszło :) Większość rzeczy robimy wspólnie, choć ja preferuję część dotyczącą gotowania, a mąż część dotyczącą sprzątania :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Gdy zamieszkalismy razem z moim partnerem ja chciałam określić dokladnie podział obowiązków, on stwierdził, że wyjdzie to w praniu i tak też jest. Gdy ja mam więcej czasu to gotuję obiad, a innym razem on. Tak samo jest ze sprzataniem czy z zakupami

    OdpowiedzUsuń
  20. Właśnie czytałam ostatnio książkę "Naucz się żyć" i zwróciłam uwagę na to, że niedoprecyzowanie wielu kwestii w naszym wspólnym życiu, chociażby spraw z obowiązkami domowymi, może być przyczyną całej masy nieporozumień, kłótni, zdenerwowania. Dlatego dobrze jest określić, że ja robię to i to, a Ty zajmij się tym i tym. Przynajmniej unikniemy nieporozumień! No ale tak, masz rację - robić tak, żebyśmy byli szczęśliwi. :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ustalenie kto jest odpowiedzialny za jakie obowiązku to jedno a ustalenie pewnego harmonogramu to drugie. To dość problematyczne gdy dwie osoby mają różne pojęcie "czystości" - jedna chciałaby by poodkurzane było co 2 dni a druga walające się "koty" widzi po miesiącu ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. U nas podział jest dość naturalny. Każdy roni to, co woli robić. ;) Ja zawsze gotuje, bo mój P. nie umie, on za to odkurza, bo ja tego nie znoszę. Na szczęście trafił mi się facet, który "lubi" sprzątać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wymieniamy się obowiązkami, ale nie dzielimy sztywno: Ty prasujesz, ja gotuję. Wszystko zależy od dnia!

    OdpowiedzUsuń
  24. Myśle, że grunt to dobra organizacja i kompromis

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja tez "puszczam" Twoj wpis w swiat, zeby dotarl do mojego meza ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń