Pax. Świat szczerych uczuć i prawdziwych emocji.


Książki dla dzieci mają w sobie niezwykłą moc przyciągania. Człowiek wręcz marzy, aby choć przez chwilę zatopić się w tym magicznym świecie szczerych uczuć i prawdziwych emocji.


"Pax" to jedna z TYCH książek, które poprzez pozornie dziecinną fabułę dostarczają czytelnikowi ogromną porcję życiowych prawd i mądrości. To pozycja, która zyskała miano nowoczesnej klasyki na miarę "Małego Księcia". Ja jednak widzę sporą różnicę, która sprawia, że "Pax" jest dużo bardziej rzeczywisty, pouczający i wzruszający. Tą różnicą są dorośli. Mały Książę nie musiał ich słuchać, sam za siebie odpowiadał. Peter- główny bohater utworu Sary Pennypacker musiał słuchać zakłamanego, pozbawionego dziecięcej radości ojca.

Peter to dwunastoletni chłopiec, którego wychowuje sam ojciec. Jego mama zmarła kilka lat temu, a on nie potrafi poradzić sobie z tą stratą. W dniu, w którym znalazł małego liska po raz kolejny nauczył się kochać. Pax (którego imię oznacza Pokój) i Peter stali się jednością. Nawet dumnie brzmiące słowo "przyjaźń" nie oddaje tego, co łączyło tą dwójkę. Byli nierozłączni. Jednak w powietrzu wisiała wojna. Ojciec postanowił walczyć. Synem w tym czasie miał się zająć mieszkający kilkaset kilometrów dalej dziadek. Lis tylko by przeszkadzał, trzeba było się go pozbyć, porzucić gdzieś w lesie. Peter nie potrafił sprzeciwić się ojcu. Postanowił jednak, że zostawi Paxa w bezpiecznym miejscu, w środku lasu, z dala od aut. W miejscu, w którym za kilka tygodni miały rozpocząć się walki, o których ojciec doskonale wiedział...

Nie trudno się domyślić, że chłopiec szybko pożałował swojej decyzji i postanowił ruszyć w długą podróż, aby odnaleźć część siebie, swojego lisa. Tyle tylko, że kilkaset kilometrów dla chłopca, który nie może zostać zauważony i lisa, który nawet nie potrafi polować to strasznie duża odległość. Przyjaciele spotykają na swojej drodze wiele istot, które zmienią ich spojrzenie na świat. A zakończenie? Zakończenie jest zaskakujące. Nie tego oczekiwałam, Do samego końca wierzyłam, że będzie szczęśliwiej, bez bólu. Autorka na samym końcu tej pięknej powieści wymaga od czytelnika wykazania się ogromną dojrzałością, taką jak Peter.

"Pax" to nie tylko książka o wzruszającej przyjaźni chłopca i lisa. To utwór, który skrywa w sobie drugie, a może nawet trzecie i czwarte dno. Myślę jednak, że głównym tematem powieści jest wojna, którą możemy poznawać z różnych perspektyw. Pax i inne lisy wyczuwają, że to coś złego przed czym trzeba uciekać. Intuicja im to podpowiada. Nie rozumieją ludzi, którzy postępują fałszywie i niszczą świat. Ojciec Petera walczy po tej "dobrej" stronie. Nie widzi nic złego w tym, że chwyta za broń, a mimo wszystko oszukuje syna, wmawia mu, że będzie kładł kable. Peter chyba ma najmniejsze pojęcie o wojnie. Wie tylko, że teraz każdy musi coś poświęcić w imię wyższych idei. Tak powtarzał mu ojciec. Zmusił go do oddania cząstki siebie, zatracenia własnych wartości. Jest też Vola, moim zdaniem najbarwniejsza i najbardziej pozytywna postać. Vola na temat wojny ma do powiedzenia bardzo wiele, w dodatku mówi naprawdę mądrze. Wojna ją zniszczyła, sprawiła, że nie może wybaczyć sobie tego, że zabiła człowieka. Zatraciła siebie i pomimo upływu lat nie wie kim tak naprawdę jest. Dlatego żyje w samotności.

Wydaje mi się, że poprzez książkę autorka chciała udowodnić także, że dziecko niekoniecznie musi iść w ślady rodzica. Zwłaszcza, gdy widzi, że ten postępuje źle. Peter nie chciał iść w ślady ojca, do którego był niby taki podobny. W ostatnich scenach utworu udowodnił, że jest na dobrej drodze i w przyszłości nie zatraci swoich dziecięcych wartości. Mam przeczucie, że autorka pisała w pewnym sensie o sobie i pierwszy raz po przeczytaniu książki mam ochotę sięgnąć po biografię autora.

Ten utwór sprawił, że choć przez chwilę mogłam spojrzeć na świat oczami dziecka i lisa (który wbrew pozorom jest dużo bardziej szczery niż ludzie). Nie były to oczy, które nigdy nie doświadczyły zła i cierpienia, ale mimo wszystko dostrzegłam, że żyjąc w zgodzie z sobą, nawet w niewiarygodnie trudnych warunkach łatwiej osiągnąć szczęście i satysfakcję.

Melduję Gotowość

Mam na imię Marta i nie potrafię napisać nic o sobie. Nigdy nie umiałam. Co mogę powiedzieć? Jestem straszną niezdarą i niesamowicie pragnę zostać dobrą żoną i matką. W każdym wpisie zdradzam się po trochę więc jeżeli jesteś zainteresowany moją osobą to czytaj, na zdrowie ;)

32 komentarze:

  1. Wiesz.. Ksiazka być może i jest świetna, ale maly książę to klasyka gatunku i nie porownywalbym do niej zadnej ksiazki.. ;) sama recenzja zacheca do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w pełni, a książka zdaje się być interesująca :) Na pewno po nią sięgnę.

      Usuń
    2. Ja się nie dziwię, że ludzie porównują ją do "Małego Księcia". Moim zdaniem "Pax" jest nawet lepszy, ale żeby mieć pewność muszę przeczytać Małego Księcia w dorosłym życiu, bo wiadomo, że jako nastolatka miałam inne podejście co do życia.

      Usuń
  2. mało czytam nie mam czasu na to ;( a po dwa nie mam dzieci więc nie zaopatrz am się w książki i jak już czytam to erotyki albo horrory ;) no i kulinarne lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię wszystkie książki bez wyjątku, ale niektóre są po prostu przecudowne.

      Usuń
  3. fajnie opisane, muszę ogarnąć tą książkę. Moja córcia właśnie wchodzi w ten etap, że książeczki czytam jej co dzień i to nie tylko na dobranoc, a również po powrocie ze żłobka. W weekendy mniej więcej co 2 godziny mamy obowiązkowe czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że to książka dla trochę starszych dzieci. Końcówka podstawówki to chyba najlepszy moment.

      Usuń
  4. Idealnie dla mnie :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/01/bielizna-od-banggoodcom-taknie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj koniecznie. Z pewnością nie pożałujesz.

      Usuń
  5. Lubię tę książkę. Wzruszająca i dobrze napisana :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałem tę książkę i jest ona PRZE-CU-DO-WNA!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Już porównanie do Małego Księcia sprawia, że muszę sięgnąć po tę książkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem jest nawet lepsza pod pewnymi względami. Na pewno jest bardziej wzruszająca.

      Usuń
  8. Nie znam tej pozycji, ale brzmi sympatycznie. Tylko nie wiem, czy moje dziewczyny nie są na nią jeszcze za małe...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że te 10-11 lat to takie minimum.

      Usuń
  9. Zachęcająca recenzja, podoba mi się łamiący stereotypy watek lisa, który wbrew pozorom jest dużo bardziej szczery niż ludzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak w ogóle autorka przez długi czas uczyła się zachowań lisów, aby jak najlepiej przedstawić ich myśli i uczucia. To bardzo duży plus tej książki.

      Usuń
  10. Ogromnie mnie zaciekawiłaś, jutro poszukam tej opowieści w internecie :). Chyba mało jest dziś ludzi, którzy nie znają Małego Księcia, a jego nowocześniejsza wersja? Jestem bardzo ciekawa, a przyznam się że kocham bajki ;). Pozdrawiam, Mamatywna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie do końca bajka, bo historia nie jest zbyt wesoła, ale za to bardzo pouczająca i szczera.

      Usuń
  11. Pax jest naprawdę przepiękną książką. Idealny dla dzieci, aby pokazać prawdziwą przyjaźń. Łzy podczas czytania lecą. Momentów wzruszeń nie brakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Sama podczas czytania często płakałam. To cudowna powieść.

      Usuń
  12. póki co nie korci mnie mimo wszystko;p

    OdpowiedzUsuń
  13. Brzmi ciekawie :) I okładka bardzo ładna. Wiem, że się nie ocenia książki po okładce, ale co poradzić, kiedy lubię ładne okładki ;) Sama uwielbiam czytać i staram się zarazić tą miłością córkę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z Twojego opisu ta książka wydje się mało dziecięca. Jakoś tak mi się smutno zrobiło jak ten tekst przeczytałam, więc pewnie przy czytaniu samej książki niejednokrotnie bym się wzruszyła.

    OdpowiedzUsuń