Książkowe podsumowanie stycznia.


Książki są częścią mnie i mojego życia. Bez nich nie byłabym sobą. Mogłabym cały czas o nich mówić i myśleć zapominając przy tym o całej reszcie.


Nie jestem jednak w stanie pisać o każdej książce, którą przeczytałam. Wtedy nie starczyłoby mi już czasu na poruszanie tu innych kwestii, które są dla mnie równie ważne. Chciałabym jednak dzielić się z Wami moimi czytelniczymi refleksjami, o każdej książce powiedzieć choć kilka słów. Postanowiłam więc, że co miesiąc będę robiła post zbiorczy, w którym znajdzie się wszystko, co związane z moją pasją.

Na początku chciałabym powiedzieć Wam co nieco o książkach, które udało mi się przeczytać w styczniu:

1. "Potomkowie", Tosca Lee. Cudowna. Dawno nie czytałam tak dobrej książki. Moim zdaniem powinna dostać wszystkie możliwe nagrody. Podoba mi się nawiązanie do autentycznej postaci historycznej i legendy, która jest z nią związana. Recenzja książki pojawiła się na blogu więc nie będę po raz kolejny się o niej rozpisywać. Możecie poczytać o niej tutaj.



2. "Płaczący chłopiec", Agnieszka Bednarska. To dzieło również oparte jest na legendzie a historia chłopca chwyta za serce. Jeżeli nie boicie się paranormalnych zjawisk to recenzję książki i zarys legendy o obrazie wywołującym pożary znajdziecie tu.



3. "Pax", Sara Pennypacker. Ten utwór nie bez powodu porównywany jest do "Małego Księcia". Chwyta za serce i nie chce puścić. Bardzo wzruszająca opowieść o przyjaźni, którą zachwycą się zarówno dorośli jak i dzieci. Recenzja tutaj.



4. "Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi". Typowo dziecięca i magiczna opowieść o przyjaźni między smokiem i dziewczynką. Dla wszystkich, którzy przestali dostrzegać piękno w codzienności i zatracili się w dorosłości. Tu znajdziecie recenzję tej książki.



5. "Oskar i pani Róża",Eric-Emmanuel Schmitt. Tu narratorem jest umierający chłopiec. Pisze o pani Róży, jedynej osobie, która wie jak do niego podejść i o rodzicach, którzy ze strachu coraz bardziej się od niego oddalają. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy nie mogą pogodzić się z chorobą lub śmiercią bliskich.



6. "Mąż doskonały- gatunek wymarły. Kompendium wiedzy pierwszych żon", Rita Paddee, Viola Orkowitz. Tak sprzecznych emocji dawno nic we mnie nie wywołało. Na początku byłam wściekła za podejście autorek do tematu, innym razem nie mogłam powstrzymać śmiechu. Choć z teoriami i mądrościami w niej zawartymi się nie zgadzam to rozumiem po co powstała. Ma poprawiać humor i dawać nadzieję kobietom, które zostały zdradzone.



7. "Bielizna i czekoladki. Serial, którego boi się polska telewizja", Dezydery Kowalkowski. Zawsze staram się dostrzec jakieś pozytywy. Do tej pory uważałam także, że każda książka wniosła do mojego życia. Ta jest pod tym względem wyjątkowa. Tylko o niej mogę powiedzieć, że była całkowitą stratą czasu. Myślę, że recenzja się pojawi, za dużo mam o niej do powiedzenia.



8. "Ten drugi. Opowieść misia Fredka", Marta Szloser. Książeczka dla dzieci o śmierci i adopcji. Łzy lecą same a serce pęka. Najlepsze jest to, że dziecko widzi w tym wszystkim tylko historię misia, nie potrafi czytać między wersami tak jak my- dorośli.



9. "Ona&on", Marc Levy. Słodko, że aż mdli. Trochę stereotypowo. Jednak lubię od czasu do czasu przeczytać coś takiego. Niestety książka była pożyczona i nie zrobiłam zdjęć. Nie może też zamieszkać razem ze mną nad czym bardzo ubolewam. Zbyt szybko przywiązuję się do książek...



10. "Kroniki Jakuba Wędrowycza", Andrzej Pilipiuk. Kompletnie nie rozumiem dlaczego te książki określa się mianem "fantastyka". Osobiście uważam, że duchy, wampiry i tym podobne skrzaty nie sprawiają, że książka staje się fantastyką. Mimo wszystko podobał mi się ten zbiór opowiadań. Trochę sadyzmu i żarty nie do końca poprawnie politycznie. Wszystko wplecione do opowieści bardzo subtelnie. Widać, że autor nie sili się na bycie śmiesznym, ma to po prostu we krwi.





Muszę przyznać, że moim książkowym odkryciem stycznia było Wydawnictwo IUVI, którego nazwa oznacza "cieszę się'. Ich książki faktycznie wywołują uśmiech, sprawiają, że człowiekowi robi się przyjemnie i jakiś ciężar opada. Nie potrafię dokładnie opisać stanu, który towarzyszył mi wraz z każdą książką, którą wręcz pochłaniałam, ale wiem, że to było magiczne przeżycie.

Jeżeli miałabym wybrać jedną książkę, która dała mi najwięcej w tym miesiącu to bez wahania wskazałabym na utwór "Potomkowie". Dzięki tej historii przypomniałam sobie co znaczy naprawdę czytać. Po raz pierwszy od dłuższego czasu zaprzyjaźniłam się z bohaterami i nie pędziłam, wręcz zwalniałam, aby dłużej cieszyć się ich obecnością. Czytałam tak jak wtedy, gdy miałam te kilka lat. Wiem, że bycie dorosłym wiąże się z tym, że człowiek ma mniej czasu. Dlatego, gdy już dorwę chwilę to czytam jakbym się z kimś ścigała. Boję się, że w końcu ten czas się skończy a ja nie zdążę nasycić się czytaniem. To głupota, serio.

Czego oczekuję od lutego? Kolejnych wspaniałych przygód i chwil spędzonych sam na sam z książką. Wiem, że mnie nie zawiedzie, bo w moim ulubionym wydawnictwie (to brzmi trochę jak nachalna reklama, ale nic z tych rzeczy) szykują się dwie premiery, na które już czekam z niecierpliwością. Wychodzą dwie książki: "Piasek Raszida"i "Całkiem obcy człowiek". Po tej pierwszej oczekuję tego, że przypomni mi jak to jest być dzieckiem, myśleć i czuć jak dziecko. Liczę, że przypomni mi dzieciństwo i te wszystkie magiczne przygody. Druga jest dla mnie ważna, ponieważ zaczynam z ukosa patrzeć na nastolatki. Przeszkadza mi ich dziecinne zachowanie, a przecież jeszcze kilka lat temu zachowywałam się dokładnie tak samo. Chcę choć myślami wrócić do moich nastoletnich chwil, aby na nowo zrozumieć te "śmichy-chichy" i nie wznosić oczu do nieba na widok dziewczyn szeptających o chłopakach.



Melduję Gotowość

Mam na imię Marta i nie potrafię napisać nic o sobie. Nigdy nie umiałam. Co mogę powiedzieć? Jestem straszną niezdarą i niesamowicie pragnę zostać dobrą żoną i matką. W każdym wpisie zdradzam się po trochę więc jeżeli jesteś zainteresowany moją osobą to czytaj, na zdrowie ;)

22 komentarze:

  1. "Oskar i pani Róża" - przepiękna książka! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. "Płaczący chłopiec" to rewelacyjna powieść. Polecam ją wszędzie gdziekolwiek się da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest genialna. Bardzo dobra książka.

      Usuń
  3. bielizna i czekoladki brzmi kusząco

    OdpowiedzUsuń
  4. "Potomków" chciałabym przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam. Ja jestem nią naprawdę oczarowana.

      Usuń
  5. "Pax" bardzo mnie kusi, chyba w końcu po to sięgnę. :)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam "Paxa" i "Potomków". Bardzo wciągające książki, oni mi się podobały :)
    Pozdrawiam,
    Zagubiona w słowach

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne książki <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/02/military-style.html

    OdpowiedzUsuń
  8. znam jedynie Oskara i Panią Różę;)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Bielizna i czekoladki" brzmią naprawdę kusząco

    OdpowiedzUsuń
  10. Całkiem niezłe zestawienie. Ja również uwielbiam czytać, ale niestety ostatnio nie mam na to aż tyle czasu, ile bym chciała. Jednak mimo to kradnę każdą chwilę na to aby przeczytać chociaż jedną stronę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio na brak czasu nie narzekam i nadrabiam ile się da. Rok 2016 był u mnie kiepski pod względem czytania.

      Usuń