Książkowe podsumowanie lutego.


W styczniu obiecałam sobie, że zwolnię i każdej książce poświęcę dłuższą chwilę. Po części mi się to udało, bo w lutym przeczytałam mniej książek. Dokładnie jedną książkę mniej.


Kocham czytać i nie jestem w stanie nic poradzić na to, że książki przyciągają mnie jak magnes. W związku z tym w lutym stałam się mądrzejsza o... dziewięć książek. Tak, każda z tych pozycji czegoś mnie nauczyła. Poznajcie więc utwory, którymi zachwycałam się w lutym.

1. "Dzieci z Bullerbyn", Astrid Lindgren.  W lutym pogoda za oknem była dla mnie wielkim demotywatorem. Zapragnęłam zaczerpnąć słońca, poczuć wakacje i beztroskę. Pamiętałam tą książkę z dzieciństwa. Doskonale wiedziałam więc, czego od niej oczekuję. "Dzieci z Bullerbyn" to klasyk, powszechnie znana i lubiana literatura dziecięca. Autorka, Astrid Lindgren zachowała w sobie coś bardzo cennego; potrafi myśleć jak dziecko i jak dziecko cieszyć się życiem. Polecam Wam ten utwór i jestem pewna, że znacie twórczość tej pani.



2. "Tytany", Victoria Scott. Recenzja pojawiła się tutaj więc jeżeli jesteście ciekawi książki to koniecznie kliknijcie w link. "Tytany" to książka przeznaczona głównie dla młodzieży, w której najbardziej urzekł mnie sposób przedstawienia uczuć i relacji rodzinnych. Autorka doskonale pokazała, jak ważne dla dorastającej dziewczyny jest wsparcie rodziców i co się dzieje, gdy tego wsparcia zabraknie.



3. "Dziś jak kiedyś", Izabella Frączyk. Wciągająca, ale przewidywalna historia miłosna. Typowy romans, który służy dostarczeniu czytelnikowi rozrywki. Główna bohaterka właśnie wzięła rozwód, wyjechała na wieś, zaczęła całkiem nowe życie i... zakochała się. Gdyby nie to, że jeden z mieszkańców małej miejscowości został zamordowany to książka byłaby nudna. Ciekawe zakończenie śledztwa uratowało powieść i nadało jej sensu.

4. "Całkiem obcy człowiek", Rebecca Stead. To z pewnością nie jest powieść najwyższych lotów, ale właśnie tego potrzebowałam. Kolejna książka przeznaczona dla nastolatek, która przypomniała mi, że młodość rządzi się swoimi prawami. Teraz pewne zdarzenia wydają nam się śmieszne, ale kiedyś miały dla nas ogromne znaczenie. Myślę, że zawsze należy pamiętać o sobie z przeszłości. To pomaga w lepszym zrozumieniu innych ludzi, zwłaszcza tych młodszych, niby niedojrzałych. Pełną recenzję znajdziecie tutaj.


5. "Czarownik Iwanow", Andrzej Pilipiuk. Druga książka z serii o Jakubie Wędrowyczu. Staruszka i jego niewybredne żarty zdążyłam pokochać już w pierwszej części, która moim zdaniem była od tej lepsza. W tej części autor skupia się głównie na jednym wydarzeniu. Momentami miałam wrażenie, że historia trochę się przedłuża, stoi w miejscu. Bardzo spodobała mi się jednak kobieca postać w tak męskim utworze. Wątek Moniki i klaczki Jakuba sprawił, że nie mogłam oderwać się od książki.



6. "Weźmisz czarno kure...", Andrzej Pilipiuk. Trzecia część przygód Jakuba. Moim zdaniem najlepsza z tych, które przeczytałam. Już sam tytuł brzmi fajnie i wskazuje na jedną z cech tej serii, dzięki której tak ją polubiłam. Podoba mi się język, którym posługują się bohaterowie. Jest prosty, wiejski i zabawny.


7. "Chłopiec, którego nikt nie kochał", Casey Watson. To nie jest książka, którą można polubić. To utwór oparty na faktach, który przedstawia krzywdę dziecka. Kiedyś czytałam inną książkę tej autorki i wtedy w stu procentach popierałam jej działalność i miałam pewność, że autentycznie pomogła temu dziecku. W tym przypadku odniosłam wrażenie, że Justin wcale nie uzyskał pomocy i wciąż jest nieszczęśliwym człowiekiem. Bardziej ułożonym i nauczonym życia z ludźmi, ale wciąż dogłębnie zranionym i nieszczęśliwym. Muszę wspomnieć o okładce, na której znajduje się maluszek, zaledwie kilkuletni chłopiec. Ja dałabym mu maks trzy lata. Justin ma lat jedenaście. Okładka nijak nie pasuje do treści, jest naciągana.



8. "Alcatraz kontra Bibliotekarze. Piasek Raszida", Brandon Sanderson. Książka przeznaczona dla młodszych czytelników. Autor miał świetny pomysł. Chciał sprawić, aby dzieciaki uwierzyły, że te sytuacje naprawdę miały miejsce, że istnieje inny świat, o którym głośno się nie mówi. Jednak czegoś mi zabrakło. Być może jestem już za stara. Recenzja wkrótce się pojawi. Wtedy zdradzę Wam więcej szczegółów.


9. "Jak znaleźć księcia z bajki w stawie pełnym ropuchów?", dr Kenneth Ryan. W przypadku tej książki mam Wam do powiedzenia naprawdę wiele. Wkrótce pojawi się recenzja i konkurs, w którym do wygrania będą trzy egzemplarze tego poradnika. Dzieło stworzone przez mężczyznę, weterynarza i ojca trzech dorastających córek, który za wszelką cenę stara się je obronić. Momentami jest zbyt staroświecko, ale rady zawarte w książce naprawdę są sensowne.



Czytaliście którąś z tych książek? Może Wasze odczucia na ich temat były zupełnie inne niż moje? Co ciekawego czytaliście w lutym i jakie macie plany na kolejne miesiące?

Melduję Gotowość

Mam na imię Marta i nie potrafię napisać nic o sobie. Nigdy nie umiałam. Co mogę powiedzieć? Jestem straszną niezdarą i niesamowicie pragnę zostać dobrą żoną i matką. W każdym wpisie zdradzam się po trochę więc jeżeli jesteś zainteresowany moją osobą to czytaj, na zdrowie ;)

37 komentarzy:

  1. Oprócz "Dzieci z Bullerbyn" nie czytałam z Twojej listy nic. I chyba w końcu przekonam się do Andrzeja Pilipiuka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie do Pilipiuka namówił mąż. Pierwsze podejście z książką "Kuzynki" trochę mnie do niego zniechęciło, ale te krótkie opowiadania mają swój urok i mnie śmieszą.

      Usuń
  2. Przyznaje bez bicia, ze znam tylko jedną... Dzieci z Bullerbyn;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książek jest tak wiele, że nic dziwnego ;)

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze okazji przeczytania żadnej z tych książek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet "Dzieci z Bullerbyn"? Myślałam, że tą książkę czytał każdy!

      Usuń
  4. Chłopiec, którego nikt nie kochał - książka z mojej listy czytelniczej, bardzo chcę zapoznać się z tą historią, sporo emocji i refleksji w trakcie czytania uwolni się.
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, emocji i refleksji jest naprawdę wiele podczas czytania. Historia tego chłopca jest przerażająca.

      Usuń
    2. Jutro sprawdzę, czy jest w naszej bibliotece. :)

      Usuń
  5. Z twojego stosiku przeczytałem dwie nowości od IUVI i nawet mi się spodobały. Zaczytanego marca!
    http://maasonpl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki IUVI mają w sobie coś magicznego :)

      Usuń
  6. ładny wynik. mnie jak się uda przeczytać dwie w miesiącu to jest nieźle. najbardziej zaciekawiła mnie "Chłopiec, którego nikt nie kochał"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne żeby czytać z przyjemnością ;)

      Usuń
  7. Też bardzo lubię czytać książki, ale znam tylko "Dzieci z Bullerbyn";) A z chęcią bym sięgnęła po "Tytany", muszę poszperać w bibliotece. W lutym czytałam mini sagę: Stulecie Winnych;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba z pięć razy podchodziłam do Pilipiuka i... dupa blada. No umieram w męczarniach już po kilku stronach.... Podziwiam, że łyknęłaś już trzy części!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się podobają te opowiadania. Druga część średnio mi się podobała, bo skupiała się na jednym, długim opowiadaniu. Ja jestem trochę sadystyczna więc te żarty są akurat na moim poziomie ;)

      Usuń
  9. Moja lutowa lista jest trochę krótsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze żeby czytanie sprawiało przyjemność.

      Usuń
  10. Dzieci z Bullerbyn to jedna z moich ulubionych książek z dzieciństwa. Musze pomyśleć o przeczytaniu jej jeszcze raz - by sobie ją odświeżyć, a i dorosły może też inaczej ją odbiera niż dziecko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytało się zupełnie inaczej. Niektóre sytuacje, które pamiętałam z dzieciństwa już mnie nie zachwycały tak samo jak kiedyś. Mimo wszystko warto sobie ją przypomnieć.

      Usuń
  11. mam tą ksiązkę chłopiec którego nikt nie kochał :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/02/moro-and-black.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat wypożyczyłam ją z biblioteki :)

      Usuń
  12. Znam Dzieci z Bullerbyn i po prostu uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja. Dlatego postanowiłam wrócić do tej książki po latach ;)

      Usuń
  13. Znam "Dzieci z Bullerbyn" i chętnie to tego bym wróciła:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzieci z Bulerbyn to moja ukochana książka z dzieciństwa. Aż chyba muszę znowu po nią sięgnąć i odświeżyć wątki :) Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam taką podróż w czasie ;)

      Usuń
  15. Dzieci z Bullerbyn kocham, podobnie jak mój starszy syn, więc czytamy ją już kolejny raz :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety czytałam tylko "Dzieci z Bullerbyn" ale po przeczytaniu posta zaciekawił mnie również "Chłopiec, którego nikt nie kochał". Pozdrawiam, K!

    OdpowiedzUsuń
  17. Oprócz "Dzieci...", które własne czytamy z córką, nie znam żadnej. Ale kocham książki i mam nadzieję, że wkrótce uda mi się czytać więcej.

    OdpowiedzUsuń