Czytelnicze podsumowanie marca.

Tydzień bez książki to tydzień stracony. Dzień jestem jeszcze w stanie wytrzymać, ale dłużej? Dlaczego miałabym pozbawiać się takiej przyjemności?

Marzec nie był dla mnie dobrym miesiącem, a kwiecień chyba wziął go sobie za wzór, bo równie usilnie stara się utrudnić mi życie. Jedno jest w tym wszystkim piękne; niezależnie od humoru wciąż mam ochotę na książki. Więc czytam, aby choć trochę oderwać się od codzienności.

CZYtam czyli poznaję świat.

Mam nadzieję, że zgadzacie się z tym, że książki uczą i rozwijają wyobraźnię (i to nie dotyczy tylko dzieci). Już samo słowo "czytam" wskazuje na to, że ta czynność poszerza naszą wiedzę o świecie. Wskazuje na to magiczne słówko "czy", które świadczy o tym, że chcemy zgłębiać tajemnice dotyczące świata. Zwróćcie uwagę na to, jak wiele pytań zaczyna się od "czy" (czy śnieg pada tylko zimą, czy wróżki istnieją, czy człowiek ma wpływ na swoje życie...). Książki dają nam odpowiedź na te wszystkie pytania, a my, sięgając po nie i CZYtając zadajemy je sobie. 

Co przeczytałam w marcu?

Powoli kończą mi się książki więc od czasu do czasu wracam do tych, które już kiedyś czytałam. W tym miesiącu naszła mnie wielka ochota na jedną z moich ulubionych książek; "Jej wszystkie życia", Kate Atkinson. To powieść, która po raz drugi zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Niema tu szybkiej akcji i pędzącej z prędkością światła fabuły. Czytając ten utwór czas jakby zwalnia, w głowie pojawia się milion refleksji i pytań dotyczących naszego życia, tego czy można przeżyć je idealnie. Główna bohaterka (Ursula) urodziła się w 1910 roku więc mamy okazję poznać realia wojny widziane z jej perspektywy, która wciąż się zmieniała. Ursula rodziła się i umierała, aby po raz kolejny przeżyć życie i naprawić poprzednie błędy.

W marcu sięgnęłam także po kolejne części serii, którą zaczęłam w poprzednich miesiącach. W tym miesiącu spędziłam całkiem dużo miłych chwil z Jakubem i Semenem u boku. Jeżeli choć trochę ich znacie to pewnie domyślacie się, że nuda mi nie groziła. Dzięki książkom "Zagadka Kuby Rozpruwacza", "Wieszać każdy może", "Homo bimbrownikus" i "Trucizna" dowiedziałam się sporo prawdy na temat wydarzeń, które miały miejsce w przeszłości i poznałam prawdziwe imię Baby Jagi. Z każdą kolejną stroną lubię Wędrowycza coraz bardziej. Szkoda, że właśnie jestem w trakcie czytania ostatniej (do tej pory napisanej) serii z jego przygodami. 

W minionym miesiącu miałam również okazję po raz kolejny dowiedzieć się, co na temat związków, a konkretniej zasad, ma do powiedzenia Mark Gungor. W książce "a teraz... pogadajmy o zasadach" oprócz przesłodkich, bardzo radosnych grafik pojawiło się także pare przemyśleń autora. Mark Gungor stara się pokazać czytelnikowi, że zasady są potrzebne. Przecież cały świat oparty jest na zasadach. Mamy pewne zasady dotyczące wychowywania dzieci, szef ustala nam zasady w pracy, nie możemy nikogo zabić, bo i to jest wbrew zasadom. Książka ma na celu pokazać czytelnikowi, że również w związku nie da się całkowicie zrezygnować z pewnych zasad.

Każdą z przeczytanych książek chciałabym przedstawić Wam bliżej, ale bardzo ciężko jest mi się do tego zabrać... Co Wy przeczytaliście w marcu? Jakie refleksje dotyczące czytania się Wam nasunęły? Znacie którąś z tych książek? Chętnie poznam Wasze opinie na ich temat. 




Melduję Gotowość

Mam na imię Marta i nie potrafię napisać nic o sobie. Nigdy nie umiałam. Co mogę powiedzieć? Jestem straszną niezdarą i niesamowicie pragnę zostać dobrą żoną i matką. W każdym wpisie zdradzam się po trochę więc jeżeli jesteś zainteresowany moją osobą to czytaj, na zdrowie ;)

23 komentarze:

  1. Ksiażki to dobra rozrywka, ale same w sobie niewiele robią ;P Jeśli czytasz tylko jeden rodzaj literatury, nie szukasz, nie grzebiesz - to po prostu rozrywka :) Czytanie coś daje w chwili, w której człowiek myśli nad tym co przeczytał i w miarę świadomie dobiera lektury.
    Jak nie masz nic na półkach to biblioteka zawsze stoi otworem :D
    Ja w marcu poznałam "Diunę" Herberta i uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czytam równiez duzo ksiązek ale troche przez prace jestem ograniczona :(

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/04/white-dress-jeans-bomber.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Również każdą wolną chwilę staram się poświęcać na czytanie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lepiej będzie jak ja nie będę robił takiego podsumowania:P hehe w ciągu tego roku przeczytałem aż 1 - słownie jedną książkę..:P Super, że znajdujesz czas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę takiej ilości czasu, sama przestawiłam się a kindlę i czytam głównie podczas nocnego karmienia córy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety nie znam żadnej z tych książek. Ale pocieszę Cię - mój marzec był bardzo opłakany, jeśli chodzi o moje czytelnicze osiągnięcia...
    Malwina

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam żadnej książki, które miałaś możliwość przeczytać, ale widzę, że mam co nadrabiać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje przemyślenia związane z marcem są następujące:
    -ludzkość zmierza do zagłady przez moje lenistwo
    -nie da się wyżyć z pisarstwa
    -należy skomunikować się ze swoją wewnętrzną naturą
    Pomogły mi w tym lektury Siddarthy Hessego i Henry'ego Millera. Nie znam niestety polecanych przez Ciebie książek, ale cieszę się, że czytasz i nadrabiasz za resztę narodu.

    Kuba

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie marzec był straszny, zresztą tak jak i luty. Po przyjściu z pracy po 10-12 godzinach moje oczy już nie miały siły spojrzeć nawet na książkę. Mam nadzieję, że w kolejnych miesiącach już tak źle nie będzie. Też uważam, że dzień bez książki to dzień stracony... Dlatego boli podwójnie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię czytać i chętnie to robię, ale totalnie nie mam pamięci do tytułów i autorów;) mea culpa;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyrabiasz normę czytelniczą za kilku statystycznych Polaków :)
    Ja ostatnio z zapartym tchem przeczytałam "Pan raczy żartować, panie Feynman!" o życiu słynnego fizyka i Noblisty, budowaniu bomby atomowej, lekcjach samby i całym kalejdoskopie wydarzeń, które się w głowie nie mieszczą. Niesamowity, a przy okazji przezabawny człowiek!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przeczytałam żadnej z wymienionych przez Ciebie książek. W marcu, z tych lepszych wspominam jednak listy Jarosława Iwaszkiewicza kierowane do swojego kochanka. Świetna lektura. Byłam nią zauroczona!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja również uwielbiam czytać, ale ostatnio niestety trochę to zaniedbałam. Zbyt wiele rzeczy bym chciała zrobić na raz.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi niestety nadal bardzo trudno znaleźć dodatkowy czas na czytanie, choć uwielbiam to i zawsze byłam molem książkowym. Teraz czytam głównie książki na studia, Bąblowe bajki i inne blogi - ale liczę na to, że wreszcie uda mi się nadrobić zaległości w beletrystyce ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie w marcu słabo było z czytaniem. Ostatnio jakoś chęci brakuje mi na wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  16. Książki ucza, rozwijają wyobraźnię, pomagają przetrwać w dzisiejszym świecie pełnym obłudy i zakłamania... ale i tak wolę filmy. Czytam Wiedźmina już długo, a przyke jest to, iż muszę już oddać.

    OdpowiedzUsuń
  17. choć kocham czytać nie zawsze mam na to czas oraz siłę. Po całym dniu walki o przetrwanie przy trójce malców książka musi być naprawdę dobra i bardzo wciągająca aby była w stanie ją pochłonąć

    OdpowiedzUsuń
  18. Chciałabym powiedzieć, że codziennie czytam książkę, ale... tak nie jest. Czytam często, gdy najdzie mnie ochota, gdy zaintryguje mnie tytuł, okładka, autor. Średnio w miesiącu zbierze się kilka pozycji. Na szczęście. Bo przy lekturze odpoczywam, relaksuję się, ale i rozwijam swoją wyobraźnię, zdobywam wiedzę. Przełom marca/ kwietnia to przede wszystkim uczta słów z "Płyń z tonącymi", ale nie tylko :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Boshe jak ja bym chciała mieć czas na książki...

    OdpowiedzUsuń
  20. Te od zawsze kochałam czytać, niestety ostatnio to mocno zaniedbuje. Mam miesięczna córeczkę sieć czasem znajdę ktmrotla chwilę na relaks przy książce ale o wiele rzadziej niż kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też staram się codziennie czytać, jednak często po kilku stronach odpływam

    OdpowiedzUsuń