Świat wciąż definiuje się na nowo.


Dostałam ostatnio maila, po którym zwątpiłam w świat. Zaczęłam się zastanawiać dokąd to wszystko zmierza i im dłużej o tym myślałam tym wyraźniej zaczynałam widzieć, że to ze mną może być coś nie tak...


Drogi Mailu Wygenerowany Automatycznie, Spamie mój Najmilszy- zgadzam się z Tobą. W dzisiejszych czasach wszystko nieustannie się zmienia. Jak widać zmieniła się nawet definicja przyjaźni. Czyżby w ówczesnym świecie kilka lajków i zaproszenie do grona wirtualnych znajomych wystarczyło, aby uznać kogoś za przyjaciela? Gdzie się podziały wspólne wyjścia i rozmowy w cztery oczy? Wspieranie w trudnych momentach i brutalne sprowadzenie na ziemię, gdy zajdzie taka potrzeba? Czy tylko mi ciężko jest z tego zrezygnować dla relacji zamkniętej w ekranie komputera?

Jestem młoda, a tak ciężko jest mi przystosować się do zmian. Boję się, że niedługo przyjdzie mi żyć w świecie, którego nie będę rozumiała, z małą garstką sojuszników podzielających moje zdanie. Chciałabym nauczyć się tej elastyczności, przyzwyczaić się do zmian. Przecież świat wciąż definiuje się na nowo. To co kiedyś wydawało się niepojęte dziś jest normą, codziennością. Być może ten mail, dziś tak niedorzeczny, jutro już będzie czymś zupełnie normalnym. Ludzie na przestrzeni wieków musieli radzić sobie z postępem, uczyć się nowych definicji życia; miłości, przyjaźni, spełnienia... Myślę, że przed ludzkością jeszcze wiele takich zmian. Nie chcę jednak żeby tak wyglądała przyjaźń widziana oczami mojego dziecka i mogę sobie jedynie wmawiać, że wychowam je inaczej. Prawda jest jednak taka, że ucząc dziecko nieaktualnych norm i wartości zrobię z niego dziwaka, osobę, która nie poradzi sobie w świecie. Nie chcę żeby przez moje zacofanie cierpiały moje przyszłe dzieci.

Wciąż mam nadzieję, że taka definicja przyjaźni nie utrzyma się długo i trzymam się jej jak tonący brzytwy, bo w takim świecie po prostu utonę. Wiem, że są ludzie, dla których te wirtualne relacje naprawdę dużo znaczą, a usunięcie ze znajomych jest definitywnym końcem znajomości. Bardzo chciałabym poznać Waszą opinię na ten temat. Jak zareagowalibyście na takiego maila?

Melduję Gotowość

Mam na imię Marta i nie potrafię napisać nic o sobie. Nigdy nie umiałam. Co mogę powiedzieć? Jestem straszną niezdarą i niesamowicie pragnę zostać dobrą żoną i matką. W każdym wpisie zdradzam się po trochę więc jeżeli jesteś zainteresowany moją osobą to czytaj, na zdrowie ;)

19 komentarzy:

  1. Mam kilka przyjaciółek, które widuję dwa razy w roku. Rozmawiamy każdego dnia i niestety tylko przez ekran komputera. Mimo to cieszę się, że mam je chociaż tak. Mimo wszystko nigdy nie rezygnuję też z tych przyjaźni, które pozwalają mi spojrzeć komuś w oczy i przytulić, gdy jest taka potrzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam znajomych, z którymi ze względu na odległość i obowiązki kontakt jest utrudniony i Internet bardzo nam pomaga w utrzymywaniu relacji. Najważniejsze jest jednak to, że nikt z nich nie obraziłby się na mnie za usunięcie z wirtualnego grona znajomych albo za złożenie życzeń telefonicznie, a nie na tablicy żeby wszyscy widzieli. Moim zdaniem o prawdziwości znajomości nie świadczy status na Facebooku i to chciałam tym postem przekazać :)

      Usuń
  2. Mądre przemyślenia. Mnie też przeraża zmiana relacji między ludźmi i to, że teraz siedząc obok kogoś bliskiego gapimy się w ekrany komórek...

    OdpowiedzUsuń
  3. znajomi bywają, ale przyjaciele zawsze będą.:) ja ze swojego konta prywatnego na fejsie praktycznie nie korzystam. No chyba, że coś muszę przekazać, a nie mam do kogoś numeru telefonu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słowo "Internet" i "wirtualny" zaprzeczają przyjaźni. przyjaźń to przebywanie razem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlatego ja bardzo wybiórczo podchodzę do fejsbuka. Na początku przerazało mnie i fascynowało jednocześnie, że tyle osób chce być moimi "przyjaciółmi" - dostawałam zaproszenia od kompletnie obcych osób. Teraz już tylko wzdycham i odrzucam... Szkoda, że zmiany idą w tę stronę - 500 znajomych na fb, ale nikogo, komu zaufać...

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż jak Ktoś mnie usunie ze znajomych to płakać nie będe... Lubię ogólnie ten portal ale to taki dodatek do życia realnego... Fajnie czasem zobaczyć co słychać u Osób które rzadko widuje, skontaktować się z kimś itd ale to nie zastąpi prawdziwych spotkań i rozmów. Owszem mam sporo znajomych ale np nie przyjmuje zaproszeń od Osób które niby tam kojarze ale gdy mijam na ulicy to nawet cześć nie powiedzą.

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie niestety odleglosc i brak realnego kontaktu sprawdza sie w przypadku tylko i wylacznie moich 2 przyjaciolek, a trzecia mam przy sobie blizej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. W dzisiejszych czasach niewiele dziwi, dlatego ja na taki mail nie zareagowałabym wcale. No, pewnie wyrzuciłabym go do kosza, jak setki jemu podobnych SPAMów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Już kilkukrotnie dostałam dokładnie taką samą wiadomość. Poszła do spamu i po temacie..

    OdpowiedzUsuń
  10. Też dostałam taką wiadomość, nie zareagowałam wcale (poza wywaleniem jej do kosza) - ale nasunęła mi przemyślenia bardzo podobne do Twoich. Ja prywatne konto na FB mialam zaledwie chwilę, potem zostawiłam już tylko to powiązane z blogiem. Śmieszy mnie to, że na FB ktoś zaprasza Cię do znajomych - a na ulicy nawet nie powie Ci cześć i udaje, że Cię nie widzi. Nie wiem, jaki to ma sens. Jeden prawdziwy znajomy/kolega/przyjaciel znaczy sto razy więcej niż ten sztucznie pompowany facebookowy tłum.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pomyślałabym, że to kolejna wyłudzająca dane aplikacja. I nigdy nie kliknęłabym w tego linka :). Natomiast co do samej przyjaźni... To dla mnie trochę słowo na wyrost. Znajomi z FB to tylko znajomi, dziś są, dadzą lajka, jutro znikną. Na ulicy czasem "cześć" nie powiedzą. Nie szkodzi. Przyjaciół takich prawdziwych mam kilkoro i nie potrzebuję FB, żeby się z nimi kontaktować :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem od Ciebie starsza i dla mnie to dopiero szok. Moje dzieciństwo przypadało na czasy wiszenia na trzepaku. Jak oglądam to, co się współcześnie dzieje to mam wrażenie, że żyję w rozdwojeniu jaźni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to były czasy kiedy czas spędzało się z prawdziwymi przyjaciółmi biegając po dworzu i bawiąc się w podchody ;)

      Usuń
  13. nie mam fb to nie dostaje takich wiadomości.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziś rzadko widuje się ze znajomymi, bo mieszkamy gdzie indziej, mamy inne zycue. Z jednym przyjacielem moim i męża, a chrzestnym naszej 3-letniej córki, widujemy się co jakiś czas. Dzięki blogowaniu w gronie Facebookowych znajomych mam osoby, z którymi nigdy nie widziałam się na żywo, ale cieszę się, że chociaż tak się znamy. Mam jednak nadzieję, że w obecnych i przyszłych czasach nie zginą prawdziwe podwórkowe przyjaźnie, że nie zostaną zastąpione internetowymi. Też dostałam tego maila i to wiele razy, ale trafił do spamu i kosza. Pozdrawiam ��

    OdpowiedzUsuń
  15. Że świat się stale definiuje na nowo- o tym samym sobie myslałam przez ostatnie kilka dni. Nie o sensie przyjaźni, czy takowych mailach- do tego zdążyłam już przywyknąć :) Ale tak ogólnie...o trendach społecznych. Nie musimy za nimi nadażać ani na nie pozytywnie (czy negatywnie) odpowiadać. Uważam, że możemy je kształtować w jakiejś mierze.

    OdpowiedzUsuń